Conor McGregor nie ma zbyt miłych wspomnień związanych z Las Vegas. To właśnie w tym mieście stoczył ostatnią walkę z Khabibem Nurmagomedovem. Walkę, którą zasłużenie przegrał przez poddanie w czwartej rundzie. W niedzielę, wczesnym rankiem polskiego czasu Irlandczyk ponownie zmierzy się w mieście hazardu po ponad rocznej przerwie.

Wznowienie kariery


Popularny „Notorious” podczas tej przerwy w swoim stylu wyzywał swojego ostatniego rywala, twierdząc, że teraz by go pokonał. To właśnie Kazach jest głównym celem McGregora, jednak sam zainteresowany nie jest chętny na takie starcie. Zresztą, nie ma co się dziwić. Obecnie to Irlandczyk powinien pokazać, że zasługuje na taki pojedynek, a nie odwrotnie. I mamy tu na myśli formę sportową, bo to, że taki pojedynek by się „sprzedał” to nie mamy żadnych wątpliwości. W sumie to każdy pojedynek McGregora nie potrzebuje dodatkowej promocji. Dlatego też sportowa emerytura Irlandczyka nie trwała zbyt długo.


Conor McGregor od ostatniej walki z Nurmagomedovem zdołał zakończyć karierę i ją wznowić. Nie posądzamy go o chęć zarobienia dodatkowej gotówki, ponieważ ma on wiele dodatkowych i dochodowych interesów. Według nas 30-latek jest zbyt młody by rezygnować ze sportu, której jest poniekąd ikoną. Ponadto wypadałoby odzyskać chociaż jeden z dwóch pasów, które stracił. Przypomnijmy, że Irlandczyk jako pierwszy zawodnik UFC był jednocześnie mistrzem w dwóch kategoriach wagowych – piórkowej i lekkiej.


Czy „Kowboj” ma szanse?


Przeciwnikiem McGregora będzie Donald „Cowboy” Cerrone. Na pozór wydaje się być on łatwą przeprawą dla wracającego gwiazdora. Jest 5 lat starszy od Irlandczyka, a jego rekord to 36:13. Nie dziwne więc, że bukmacherzy nie dają mu za dużych szans. Nie wiemy co sądzą typerzy z Las Vegas, gdzie odbędzie się ta walka, ale znamy kursy legalnego polskiego bukmachera BETFAN! Kurs na McGregora jest równy 1.30, a na „Cowboy’a” z Teksasu – 2.96. My jednak nie spisywalibyśmy go na straty, ponieważ wystarczy jego jeden cios nogą i może być po „wielkim powrocie”.


W jednym z ostatnich wywiadów „nasza” Joanna Jędrzejczyk, która też jest zawodniczką UFC, przyznała, że ostatnio pisała z McGregorem. Irlandczyk ponoć zapewnił ją w wiadomości, że rok 2020 będzie należał do nich. W sumie to nie mielibyśmy nic przeciwko temu. Nie ma co się oszukiwać: MMA dużo traci bez obecności „Notoriousa”, a nasze serca też szybciej biją, kiedy w oktagonie widzimy Polkę. Na powrót Jędrzejczyk musimy jednak poczekać do marca, kiedy na UFC 248 zmierzy się z fenomenalną Weili Zhang. Na powrót McGregora nie musimy tyle wyczekiwać

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj