Instagram

Po ostatniej walce z Chinką Yan Xiaonan polska zawodniczka doznała niebezpiecznego urazu. Mimo to myśli już o powrocie do oktagonu i kolejnych pojedynkach.

W pierwszej minucie walki Kowalkiewicz przyjęła uderzenie, które doprowadziło do uszkodzenia narządu wzroku. Polka widziała podwójnie i cały czas zasłaniała oko. Swoją przewagę wykorzystała przeciwniczka, która po trzech rundach wygrała walkę.

Zawodniczka po zakończonym starciu udała się do szpitala, gdzie została poinformowana o tym, jak poważnej kontuzji doznała.

– Gdy powiedziałam lekarce, że niebawem mam lot do Polski, odpowiedziała, że absolutnie nie mogę wsiąść na pokład samolotu, bo inaczej stracę wzrok. Wtedy się rozryczałam. Może nie z tego powodu, że stracę wzrok, ale że już nigdy nie będę dobrze widzieć. Chwilę zajęło mi, żeby się oswoić z tą sytuacją. Nie sądziłam, że ta kontuzja będzie aż tak poważna – powiedziała w wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego”.

Kowalkiewicz ma już za sobą operację, którą przeprowadziło trzech lekarzy. Polka przyjmuje teraz silne leki i cały czas odpoczywa. Na pierwsze sparingi będzie musiała poczekać 9 miesięcy, a na powrót do oktagonu półtora roku.

Polka wraca już do zdrowia, dwa dni temu zamieściła wpis na Instagramie, w którym poinformowała o aktualnym stanie zdrowia.

„Dzień dobry! Odkąd wróciłam z Nowej Zelandii z powodu kontuzji i operacji praktycznie nie wychodziłam z domu, i jeszcze trochę tu posiedzę zwłaszcza w obecnej sytuacji kiedy musze przyjmować leki immunosupresyjne. Uwierzcie da się! I wcale nie musi być nudno. Zachowajcie zdrowy rozsądek, uważajcie na siebie, na swoich bliskich i siedźcie grzecznie na dupkach w swoich domkach, cudownego dnia!”

Źródło: sport.pl / Instagram / Przegląd Sportowy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj