fot. Facebook / mat. prasowe

Oficjalnie została ogłoszona walka, której pomysł narodził się już rok temu. Robert Parzęczewski (25-1, 16 KO) 26 września na gali Tymex Boxing Night 13 zmierzy się z Ryanem Fordem (17-6, 12 KO)! Walka została potwierdzona w Magazynie „W RINGU. ETOTO TV”.

Można powiedzieć do trzech razy sztuka, bo Panowie byli już ze sobą zestawiani dwukrotnie, jednak bez powodzenia. W listopadzie ubiegłego roku w doprowadzeniu do walki przeszkodziły problemy zdrowotne Roberta Parzęczewskiego. Pojedynek został przełożony na kwiecień 2020, ale sytuacja związana z COVID-19 zmusiła do odwołania całej gali.

Robert Parzęczewski rozmawiał z Rafałem Mandesem z TVP Sport. Polak zapowiedział, że zamierza katować swojego rywala w ringu! Fragment wywiadu:

Ford napisał na Twitterze, że jesteś tchórzem.
– Zirytowało mnie to strasznie. Pokaż mi jakiś mój wywiad, wypowiedź, czy wpis, gdzie daje do zrozumienia, że ja tej walki nie chce. Jak tylko pojawił się pomysł w zeszłym roku, to od początku chciałem tego pojedynku. Najpierw mieliśmy się zmierzyć w listopadzie, ale wtedy przyznaję zajechałem organizm i musiałem odpuścić. Potem w kwietniu na przeszkodzi stanął koronawirus, choć wiem, że panowie Grabowski i Borek chcieli zrobić galę nawet bez kibiców, ale Ford nie miał jak przylecieć. Nie będę mówił, że stchórzył, po prostu wtedy były duże problemy z przemieszczaniem się, praktycznie nie było żadnych szans, żeby dotarł do Polski.

Ford w rozmowie z Przemysławem Osiakiem z „Przeglądu Sportowego” przyznał, że nie masz wystarczającej siły i walkę zakończy w 5. lub 6. rundzie.
– Mam nadzieję, że dotrzyma tych wszystkich słów i będzie chciał walczyć ze złymi emocjami. Jak będzie chciał mi urwać głowę, to będzie się otwierał, będzie popełniał błędy, a ja to wykorzystam. Poza tym mam nadzieję, że wszystko odszczeka po walce i wtedy powie coś dobrego na mój temat. Ja nie mam zamiaru pluć na niego słowami, za to zamierzam katować go w ringu.

Robert Parzęczewski wrócił na ring ostatecznie w czerwcu i na gali MB Boxing Night 7 w Arłamowie bardzo wysoko na punkty pokonał Sladana Janjanina (27-6, 21 KO) – (3 x 80:67). Bośniak 5 razy lądował na deskach, ale nie dał skończyć się przed czasem, a po walce wykonał radosny taniec, chyba tylko dlatego, że przetrwał cały dystans z „Arabem”. Po walce dość ironicznie zwycięstwo Polaka skomentował Ford:

„Gwarantuję, że po walce ze mną rywal w życiu by nie tańczył”.

Ryan Ford karierę zaczynał od… MMA gdzie stoczył, gdzie stoczył aż 27 walk, z czego wygrał 22. Walczył m.in. w organizacji Bellator. Od 2015 roku Kanadyjczyk poświęcił się już wyłącznie boksowi. Ostatni swój pojedynek stoczył w lutym tego roku i po bardzo dobrej (przez wielu wygranej walce) przegrał w Moskwie z niepokonanym Rosjaninem Aslambekem Idigovem (18-0, 7 KO) – niejednogłośną decyzją 2 do remisu (94-96, 95-95, 94-96). Ford to ringowy twardziel, który nigdy nie odpuszcza i do każdej walki jest przygotowany w 100%. Dla Polaka będzie to niebezpieczny pojedynek w którym ma niewiele do zyskania, a sporo do stracenia. Na horyzoncie jest już pojedynek o mistrzostwo Europy dla Roberta, ale póki co do tego 26 września obowiązkowo musi być wygrana, ale łatwo nie będzie.

Na gali ponadto mają wystąpić m.in. Sebastian Ślusarczyk (8-0, 5 KO), Łukasz Wierzbicki (18-1, 7 KO) czy Michał Leśniak (12-1-1, 3 KO). Gala zostanie pokazana przez telewizję TVP Sport. Więcej informacji już wkrótce.

Źródło: TVP Sport

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj