fot. YouTube / Andrzej Kostyra

Legendarny bokser zanim stał się bankrutem miał na swoim koncie ponad 300 milionów dolarów. Większość swoich pieniędzy „Żelazny Mike” wydał na imprezy i kobiety. Część środków natomiast mieli zagarnąć dla siebie nieuczciwi promotorzy.

– Gdy byłem młody, nie umiałem zarządzać pieniędzmi, wydawałem je na prawo i lewo. Byłem jak zwierzę. Trwoniłem pieniądze na imprezach. A bawiłem się ze wszystkimi i ze wszystkimi się pie*****m. Pie******m się też z ich matkami, siostrami i kuzynkami. To były prawdziwe orgie, byłem szalony. Byłem chory, ale nie zdawałem sobie z tego sprawy. A tym dziewczynom kupowałem jeszcze samochody. I to wielu dziewczynom. – powiedział w niedawnym wywiadzie bokser.

W 2003 roku bokser ogłosił, że ma 34 miliony długu. Wśród osób, którym Tyson wciąż zalega z pieniędzmi jest Polak – Tomasz Babiloński. Promotor zaprosił go na galę Warsaw Boxing Night, ale ostatecznie się nie pojawił.

W gronie osób, u których zadłużony jest Mike Tyson znajduje się m.in. Polak – Tomasz Babiloński, promotor, który zaprosił boksera do naszego kraju. Pięściarz ostatecznie nie pojawił się na gali Warsaw Boxing Night, a biznesmen wciąż nie odzyskał swoich pieniędzy.

– Do dziś nie otrzymałem nawet złotówki. A z odsetkami wisi mi około 100 tysięcy dolarów. Oficjalnie jest bankrutem, więc nie da się tego zbytnio wyegzekwować. Paradoks polega na tym, że przyjeżdżał później do Polski, aby kręcić reklamy. Ale no cóż, taka już moja nauczka – przyznał Tomasz Babiloński cytowany przez sport.pl

Sprawę ponownie poruszył eurosport.tvn24.pl. Dziennikarze rozmawiali z Maciejem Lach, który był pełnomocnikiem Babilońskiego. W sprawę zamieszany jest brytyjski menadżer Carl Holness. Tyson miał jedną osobę, która reprezentowała go w Europie. Właśnie tego Anglika. Formalnie wszystko było organizowane przez menedżera, ale na ile on rozliczył się z Tysonem i czy do Tysona te pieniądze dotarły, tego nie wiem. Formalnie pieniądze Tomaszowi winien jest menedżer, ale materialnie Tyson, bo to on powiedział: idź do niego, zapłać mu, to przyjadę. Pieniądze zapłacone, Tyson nie przyjechał.

fot. Mike Tyson i Carl Holness

Nic nie spłaci, bo on i ten jego menedżer mają to gdzieś. Niejednokrotnie próbowaliśmy to załatwić, oddałem sprawę do sądu w Polsce i nic. Czemu nie liczę na to? Bo Tyson jest dziadem. Zawinęli się ze wspólnikiem z Anglii i nie poczuwają się do zapłaty. Zrobili międzynarodowy przekręt. Dziady i oszuści – powiedział Babiloński w rozmowie z TVN24.

Przeczytaj również

W rozmowie z Andrzejem Kostyrą w 2019 roku Babiloński mówił – „Nic nie odzyskałem, prawo polskie i prawo amerykańskie nie działają wspólnie to wiemy, dwa to on jest oficjalnie bankrutem. Wszystko jest na trzecią, czy piątą żoną. Niesmak został… taka moja nauczka na przyszłość. Dużo wywnioskowałem, pieniądze są dziś, jutro nie ma.”

Mike Tyson (50-6, 44 KO) zakończył swoją dwudziestoletnią karierę w czerwcu 2005 roku, ponosząc porażkę w szóstej rundzie z Kevinem McBride’em. Do ringu wraca po 15 latach. Jego przeciwnik – Roy Jones Jr ostatnią walkę stoczył w 2018 roku zawalczył ze Scottem Sigmonem na gali w Pensacoli, USA, gdzie wygrał przez decyzję sędziowską.

Legendarni bokserzy zmierzą się już 12 września na gali w Kalifornii. Starcie odbędzie się na dystansie ośmiu rund. 54-letni Tyson zmierzy się z 51-letnim Royem Jones Juniorem.  Walka nie będzie wliczona do oficjalnego rekordu zawodników.

Źródło: sport.pl / eurosport.tvn24.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj