fot. tvpinfo

Kamil Wilczek podpisał kontrakt z FC Kopenhagą. Przechodzi tam z tureckiej drużyny, Goztepe. Więc o co taki szum? Przed epizodem w Turcji, Polak grał cztery lata u największego wroga drużyny z Kopenhagi, Brøndby IF.

32-latek odszedł w styczniu do Turcji na, jak wielu uważa piłkarską emeryturę, ale już po pół roku był z powrotem w duńskiej lidze. I to u wielkiego rywala jego byłego klubu.

Nie zrażony niechęcią kibiców Brondby do FC Kopenhagi, Wilczek dołączy do nowego klubu i tak wypowiada się na ten temat:

„Gdy pojawiła się możliwość przyjścia do FC Kopenhaga, nie miałem wątpliwości, że to właściwy ruch. Znam dobrze Superligę i wiem, że przychodzę do klubu, który każdego sezonu dąży do mistrzostw i europejskich sukcesów. Sam jestem bardzo ambitny, więc bardzo mi się to podoba”

O transferze polskiego zawodnika wypowiedział się także trener FC Kopenhagi, Stale Solbakken:

„Znamy Wilczka bardzo dobrze z czasów gry w Superlidze, gdzie przez trzy sezony z rzędu pokazywał, że jest świetnym strzelcem, niezwykle uzdolnionym i ciężko pracującym dla zespołu. Nasz skład ma kilku utalentowanych napastników, takich jak Jonas Wind, Mo Daramy, Mikkel Kaufmann i Michael Santos, ale uważamy, że Wilczek dobrze uzupełni ich o kilka cech. Nie tylko pod względem doświadczenia, ale także pod względem umiejętności wykończenia” – zaznacza nowy szkoleniowiec Polaka.

Kibice Brondby przedstawiają sprawę jasno. Wilczek to dla nich zdrajca, i szybko mu tego nie zapomną. Na twitterze można czytać takie komentarze jak: „Judasz”, „Szczur”, „Zdrajca”.

Doszło także do palenia koszulki z nazwiskiem Wilczka z Brondby:

źródło: sport.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj