Źródło: express.co.uk

W Polsce, jeszcze przed pandemią koronawirusa, byliśmy świadkami gal bokserskich w amfiteatrach, w kopalniach czy na rynku. Co jeszcze potrafią wymyślić promotorzy, aby gale bokserskie lub mieszanych sztuk walki mogły się odbyć?

Tomasz Babiloński od wielu lat organizuje gale bokserskie w kopalni soli w Wieliczce czy w Amfiteatrze w Międzyzdrojach. Gale raczej kameralne, ale bardzo chętnie uczęszczane przez kibiców i doskonale oprawione. W czasie pandemii te pomysły wydają się co najmniej błahe. W aktualnym czasie możemy doświadczyć sportu na prywatnej wyspie, na ulicy czy w ogrodzie promotora.

Pandemia koronawirusa sparaliżowała życie w każdym aspekcie, także w sporcie. Promotorzy boksu czy mma chcąc utrzymać swój biznes starają się na wszelkie możliwe sposoby doprowadzić do organizacji gal.

Eddie Hearn, czołowy, o ile nie największy promotor boksu na świecie, postanowił organizować swoje eventy w prywatnym ogrodzie w Essex oraz na środku ulicy. Dana White, główny dowodzący UFC postanowił „wynająć” wyspę do organizowania gal MMA. Póki co oba projekty przynoszą zamierzony efekt, tzn walki dochodzą do skutku, a co za tym idzie biznes kręci się dalej.

Pytanie brzmi: jak długo zawodnicy, sponsorzy oraz kibice będą akceptować aktualny stan rzeczy? Wiadomo, że sport na najwyższym poziomie, a taki gwarantują nam panowie Hearn i White, powinien odbywać się na wielkich arenach okraszonych dopingiem rzeszy kibiców. Wszyscy, włącznie z zawodnikami, promotorami, sponsorami a przede wszystkim kibicami, czekają na lepsze jutro i na możliwość wyjścia na przeciw oczekiwaniom.

Źródło: Sportowy Punkt Widzenia

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj