Povetkin VS Whyte – starcie pokoleń. Uczta bokserska w czasie pandemii
przez Damian Szymko

Dillian Whyte (27-1, 18KO) debiutował na zawodowych ringach w maju 2011 w walce przeciwko całkowicie anonimowemu Tayarowi Mehmedowi ( wtedy rekord 4-10-1). Nieco ponad 3 miesiące później Alexander Povetkin walczył już o wakujące mistrzostwo świata federacji WBA. Pokonał wtedy świetnego Ruslana Czagajewa, następnie bronił swoje trofeum 4 razy.
Kiedy Rosjanin w październiku 2013 roku toczył unifikacyjny bój z Władimirem Kliczko, Whyte miał dopiero 9 zawodowych walk. Za kilkadziesiąt godzin obaj Panowie staną naprzeciw siebie w ringu.
To może być walka roku, a nawet najlepsza walka ostatnich kilku lat w wadze ciężkiej. I Whyte i Povetkin (35-2, 24KO) idą w swoim boksie do przodu, nie kalkulują i zdecydowanie dążą do skończenia walki przed czasem. Być może będzie to pojedynek dwóch najlepszych obecnie lewych sierpowych w wadze ciężkiej.
Za Rosjaninem przemawia doświadczenie. Povetkin widział w ringu wszystko, dzielił plac boju z całą plejadą doskonałych pięściarzy – wcześniej wymienieni Kliczko i Czagajew, ale też Chambers, Huck, Rahman czy Larry Donald. Na amatorstwie zdobył złoty medal olimpijski. 40-latek z Kurska jest jednym z ostatnich pięściarzy starej generacji.
Młodszy o 8 lat Brytyjczyk urodzony na Jamaice również ma resume niczego sobie. Przegrał tylko raz – z Anthonym Joshuą, ale porażkę z nim ma również jego rywal. Whyte wygrywał natomiast m.in 2 razy z Chisorą a także z Parkerem, Heleniusem, Rivasem czy naszym Mariuszem Wachem( którego również pokonał Povetkin).
W czasie pandemii taka walka to miód na serce dla kibiców boksu. Za kilkadziesiąt minut będziemy świadkami, miejmy nadzieję, doskonałej walki w starym stylu, czyli ciągłe wymiany i zero kalkulowania.
Źródło: Sportowy Punkt Widzenia