fot. Artur Szpilka

Jan Błachowicz w rozmowie z Przeglądem Sportowym po historycznym triumfie w UFC opowiedział o sparingach z Arturem Szpilką.

Zobacz również:

„Zwolnili mnie po tygodniu, czy dwóch, bo nie było sensu” – Szpilka o treningach z Błachowiczem”

Jan Błachowicz po znokautowaniu w 2 rundzie na UFC 253 Dominicka Reyesa został mistrzem UFC kategorii półciężkiej. Teraz w rozmowie z Przemysławem Osiakiem z Przeglądu Sportowego opowiedział o przygotowaniach do walki i m.in. o sparingach z Arturem Szpilką:

„Z Arturem jest fajnie, bo sparuje się z nim mądrze. Jak jesteś przed walką, to on cię nie skontuzjuje, nie połamie ci szczęki, ale narzuci takie tempo, że cię boksersko zajedzie. ogólnie takich sparingpartnerów cenię. Nie tylko w boksie, ale też w MMA, bo byłaby lipa, gdybyś miał ostatni sparing, a ktoś widziałby, że jesteś podmęczony przygotowaniami i powiedziałby: teraz wykorzystam swój moment! Wiesz, kolano z wyskoku, a potem chodzi po mieście i cieszy się, że rozciął mu łuk brwiowy. A ty nie masz walki o mistrza. To jest lipa.

„Dlatego sparingpartnerów trzeba mieć mocnych, solidnych, ale mądrych, którzy cię w tym ostatnim, najważniejszym momencie, gdy już jesteś zmęczony, nie uszkodzą.

Mistrz UFC też w wywiadzie dodał, że dzięki sparingom z zawodowym pięściarzem, w końcu potrafił przełożyć swój mocny cios na walkę by móc nokautować rywali:

„Im masz lepszych sparingpartnerów nie tylko w boksie ale ogólnie, to oni ciągną cię do swojego poziomu. Stajesz się lepszym zawodnikiem. Robiąc z Arturem boksersko, gdzie wiadomo, że on boksersko nade mną góruje, to ja go gdzieś cały czas doganiam i sam staję się lepszy w tej płaszczyźnie. Tener zawsze mówił, że mam uderzenie, ale nie umiałem tego włożyć w walkę. Teraz potrafię to włożyć w walkę i padają chłopy.”

źródło: Przegląd Sportowy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj