fot. materiały prasowe

Przygotowujący się do trzeciej walki z Tysonem Furym, Deontay Wilder (42-1-1, 41 KO) podjął kluczową decyzję i zwolnił swojego wieloletniego trenera Marka Brelanda. Po tej decyzji grzmi Dillian Whyte.

Deontay Wilder w drugiej walce z Tysonem Furym stracił tytuł mistrza świata federacji WBC i zanotował pierwszą zawodową porażkę w karierze. Na początku roku przegrał przed czasem z „Królem Cyganów” w 7 rundzie po rzuceniu ręcznika ze swojego narożnika. Widząc co się dzieje w ringu Mark Breland postanowił przerwać walkę by uchronić swojego zawodnika przed ciężkim nokautem. Wilder nie mógł się pogodzić z tą decyzją:

„Jeśli mówię takie stwierdzenia, że chcę zabić człowieka w ringu, to muszę przestrzegać tych samych zasad, kiedy on robi to samo ze mną. Wolę umrzeć niż wyjść u boku kogoś, kto rzuca ręcznik gdy przegrywam.”

Zobacz również:

„Niech inni mają się na baczności..” – Kubański King Kong wraca na ring. [WIDEO]

Tak zwolnienie wieloletniego trenera dla Boxingscene skomentował manager Shelly Finkel byłego już mistrz świata WBC kategorii ciężkiej:

„Taka jest decyzja, którą podjęliśmy – powiedział menadżer boksera. Po jego następnej walce zostanie ustalone, czy podjęto słuszną decyzję, czy nie.”

Do całej sytuacji odniósł się również Dillian Whyte, który otwarcie krytykuje decyzję Wildera:

„Wilder to idiota! Niech mu się dalej wiedzie, może sobie robić, co chce, ale popełnił duży błąd. Breland jako jedyny w jego ekipie naprawdę znał się na boksie.. Tylko Breland tak naprawdę boksował i tylko on był mistrzem świata. On nie dbał o sławę i pieniądze, widział wszystko przez pryzmat emocji, bo rozumiał, co się dzieje, martwił się o zdrowie Wildera i postąpił słusznie, rzucając ręcznik, bo mogło tam się stać coś poważnego”

Walka Wilder vs Fury III już za 2 miesiące. Po zwolnieniu Brelanda „Bronze Bomber” trenuje z Jayem Deasem, który jest praktycznie od początku z Wilderem.

źródło: Boxingscene, Sky Sports  

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj