screenshot YouTube / Jose Mourinho i Lionel Messi

Lionel Messi miał być bliski dołączenia do Chelsea w 2014. roku. Na transfer do Premier League miał go namawiać ówczesny trener „The Blues”, sam Jose Mourinho. Portugalczyk ponoć wygłosił mowę, na koniec której Messi nie mógł powstrzymać śmiechu.

Według włoskiego dziennikarza Gianluci Di Marzio, sześć lat temu, w 2014, prawie doszło do transferu który zaskoczyłby wszystkich obserwatorów piłki nożnej. Według opinii wielu najlepszy zawodnik świata, Lionel Messi, miał dołączyć do angielskiego zespołu Chelsea. Klub którego właścicielem jest Roman Abramowicz, już wtedy od dłuższego czasu był znany z wielkich transakcji finansowych. Dealem z Messim mogli pobić wszelkie rekordy, bo byli skłonni zapłacić Barcelonie kwotę odstępnego w wysokości 250 milionów euro za Argetyńczyka.

Przed tym, w 2013, do klubu wrócił Jose Mourinho. Zagrał on dużą rolę w nieudanym transferze piłkarza Barcelony do Chelsea. W książce Di Marzio „Grand Hotel Calciomercato „46-letni włoski reporter nazwał sagę Mourinho-Messi „największą nieznaną opowieścią na rynku transferowym”.

Według Sky Sports, Chelsea była gotowa aktywować klauzulę odstępnego supergwiazdy Barcelony w wysokości 250 mln euro.

Di Marzio za to mówi, że Blues byli gotowi zagwarantować Messiemu oszałamiającą pensję 50 milionów funtów na sezon.

Mourinho postanowił wykorzystać swój urok, kiedy rozmawiał z 33-letnim Argentyńczykiem podczas rozmowy wideo. Według Di Marzio zaczął konwersację tak: „Jak się masz, mistrzu?

„Właśnie powiedzieli mi o tobie: i cóż, nie wiesz, ile bezsennych nocy spędziłem, próbując znaleźć sposób, aby cię powstrzymać.”

„Próbowałem zastosować niezliczone strategie, a wszystko by działało, dopóki nie wyszedł ci kluczowy drybling, po którym trafiałeś do siatki. Jesteś najlepszy, koniec kropka”.

Mourinho zaskoczył wtedy „przebiegłością” i „sprytnym manewrem”, nalegając, aby Messi pozostał w Barcelonie. „The Special One” miał przygotowany jednak zwrot akcji do swojej retoryki.

Portugalczyk powiedział: „Więc wiesz, co ci powiem? Że musisz zostać dokładnie tam, gdzie jesteś! Nie odchodź, zbudują ci tam pomnik, zostań w Barcelonie. To najlepsze możliwe miejsce dla takiego numeru jeden jak ty.”

„Jednak… Jeśli pewnego ranka budzisz się, zjesz śniadanie na boisku treningowym, ale kawa nie będzie smakować tak samo, niebo nagle szszarzeje, nie będziesz lubił już swojego samochodu, będziesz czuł się smutno w drodze do domy, nie będziesz szczęśliwy, twoja rodzina nie będzieszczęśliwa, cóż, w tej ciemnej i ponurej chwili twojego życia … wtedy tak, będziesz musiał otworzyć furtkę szczęścia. A za tą furtką znajdziesz mnie, Jose Mourinho, czekam na ciebie! „ – zakończył zaskakująco obecny trener Tottenhamu.

Messi w tym momencie miał zacząć śmiać się z komentarza Mourinho, i powiedział że już „szaleje” za swoim „zalotnikiem”.

Sześciokrotny zdobywca Złotej Piłki zgodził się nawet na osobiste warunki, ale Di Marzio twierdzi, że „zaangażowanie jego ojca i agenta Jorge oraz byłego kolegi z drużyny Deco […] spowodowało fiasko transakcji, która „pękła jak bańka mydlana, i rozpłynęła się w powietrzu

Messi żegna Suareza, i jednocześnie atakuje zarząd Barcelony. Swoje trzy grosze dorzucił Neymar.

źródło: Gianluca Di Marzio

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj