Zawodnik został pomówiony o pobicie kobiet na Strajku Kobiet we Wrocławiu: ‚Prawda wyjdzie na jaw!’

0
fot. Facebook Maksymilian Bratkowicz

Maksymilian Bratkowicz, utytułowany kickboxer z Wrocławia, na co dzień trenujący w klubie GymFight Wrocław został pomówiony o pobicie kobiet na Strajku Kobiet we Wrocławiu! W mediach społecznościowych pojawił się wpis ze zdjęciem Bratkowicza z informacją, że to on stoi za pobiciem kobiet na demonstracji w centrum miasta. Informację powieliły nierzetelne portale internetowe, które bez sprawdzania żadnych faktów udostępnił dane zawodnika.

W sieci rozpętało się piekło. Niczego nieświadomy zawodnik nagle zaczął dostawać groźby karalne, grożono mu śmiercią. Wylała się fala hejtu. Twitterowy profil @LewitujacyUmysl udostępnił dane Maksymiliana, następnie setki osób zaczęło rozsyłać pomiędzy sobą fejk newsa, który został powielony przez wiele portali społecznościowych i portali internetowych.

„Mamy skurw***a co pobił kobietę we Wrocławiu!” – takich słów w swoim wpisie użył @LewitujacyUmysl. Po jakimś czasie „Tweet został usunięty”, a użytkownik powiadomił Polską Policję i wysłał „wszelkie dowody”. Pytanie, jakie dowody, skoro Bratkowicza nie było w tym czasie na żadnych protestach. Kto wie, być może użytkownik Twittera wysłał dowody na samego siebie, za to, że bezpodstawnie pomawia inne osoby.

fot. Twitter

Zawodnik kilka godzin po sytuacji został obudzony przez telefony od swoich znajomych. Nie mógł uwierzyć w to co się dzieje. W środku nocy postanowił opublikować nagranie na Facebooku, pokrótce wyjaśniając sprawę:

„Dobry wieczór jest godzina 1:50 w nocy. Zostałem obudzony poprzez tysiące wiadomości oraz telefonów od znajomych, jako rozpętała się gówno burza na mój temat. Chciałem na wstępie powiedzieć, że nie mam nic z tym wspólnego i jestem zażenowany tą sytuacją. Te osoby, które to udostępniły zostaną pociągnięte do konsekwencji prawnych. Nie odpuszczę tak tego….”

W godzinach porannych Bratkowicz pojawił się w klubie GymFight Wrocław, gdzie nagrał film z całym wyjaśnieniem. Zapowiedział w nim, że prawda wyjdzie na jaw i każda osoba, która oczerniła Bratkowicza zostanie pociągnięta do odpowiedzialności karnej.

Prawnicy Bratkowicza zajmują się sprawą i analizują wszystkie wpisy. Autorzy poniosą ogromne konsekwencje i możemy spodziewać się dużych odszkodowań.

„LewitującyUmysl” usunął wszystkie wpisy, które szkalowały dobre imię Bratkowicza. Następnie @LewitujacyUmysl chciał zwalić w dodatku winę na TVP, twierdził, że to zorganizowana akcja. Tweet z tą informacją został już usunięty. Profil następnie wyjaśnił, że sam został wprowadzony w błąd przez inne osoby i dostał kilka wiadomości, które wysłały zdjęcie Bratkowicza i jego dane. Wszystko super, jednak teraz nie pomoże żadne tłumaczenie, a sprawa zostanie skierowana na drogę sądową.

Zawodnik udostępnił również oświadczenie, w którym prosi o pomoc w odzyskaniu dobrego imienia.

„W związku z udostępnieniem na portalach Facebook oraz Twitter informacji, jakobym dnia 28 października 2020 r. w godzinach wieczornych brał udział w pobiciu uczestniczki tzw. wrocławskiego strajku kobiet, chciałbym temu stanowczo zaprzeczyć podkreślając, że w ogóle nie brałem udziału w tym wydarzeniu i nie byłem w tym czasie w okolicach wrocławskiego Rynku.

Z tego co udało mi się ustalić, nieprawdziwe szaklujące mnie informacje w tym względzie zostały opublikowane na portalu Facebook i Twitter przez profile „Sok z Buraka” i „Kondominium” znany także jako „Lewitujący umysł”. Profile te mają wielotysięczne zasięgi na obu platformach, co spowodowało szybkie rozprzestrzenianie się informacji do szerokiego grona odbiorców, w tym także na strony internetowe prowadzone przez tradycyjne media. Przykładowo komentarz wskazujący na mnie jako sprawcę zamieszczony został przykładowo pod artykułem „gazety.pl” opisującej zdarzenie. Co ważne, w informacjach tych udostępniono mój adres domowy, dane moich profilów internetowych i nazwę klubu, w którym na co dzień ćwiczę. Spowodowało to falę hejtu (w tym gróźb pozbawienia życia) w stosunku do mnie i najbliższych.

Bardzo proszę o udostępnienie mojego oświadczenia i pomoc w odzyskaniu przez mnie dobrego imienia, na które pracowałem latami treningu i licznymi medalami Mistrzostw Polski i Świata”. – Maksymilian Bratkowicz.

Zawodnik zapowiada również – „Ludzie, nie odpuszczę i pociągnę do odpowiedzialności wszystkich co mnie zniesławili. Cały czas działam w tym temacie, będę informować na bieżąco!” .

STOP POMÓWIENIOM.

Źródło: Facebook / Twitter

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj