Kulisy walki Gołota vs Ruiz o pas WBA – największe oszustwo w historii boksu. [WIDEO]

Gołota vs. Ruiz
Opublikowane 19 listopada 2020, 11:11
przez Lukasz "Magiku"
0
0
Brak komentarzy
Andrzej Gołota vs. Ruiz
fot. materiały prasowe

13 listopada 2004 roku Andrzej Gołota stanął przed trzecią szansą wywalczenia mistrzostwa świata kategorii ciężkiej. Polak zmierzył się z posiadaczem pasa WBA Johnem Ruizem. Przez wielu tej nocy w słynnej Madison Square Garden Andrew został mistrzem świata, ale prawdopodobnie pojedynek przegrał już przed pierwszym gongiem.

Dlaczego Gołota mógł przegrać, jeszcze zanim rozpoczął się pojedynek?

Wszystko przez żonę Mariolę oraz dziennikarzy. Jak sam Polak zdradził po walce w jedynym z wywiadów z Polska The Times :

„To wszystko przez was. Dziennikarzy. No i moją żonę – zdradził. – Jestem tego pewien. Na 100%! Moja żona powiedziała przed walką dziennikarzom, że jeśli wygram, kończę karierę. Jak King to przeczytał, przeraził się. To by oznaczało, że pas, nad którym miał kontrolę, bo przecież i ja, i Ruiz byliśmy jego zawodnikami, wróciłby do federacji. Nie mógł do tego dopuścić.”

Dla Andrzeja Gołoty pojedynek z Ruizem był trzecim mistrzowskim w dotychczasowej karierze. Za pierwszym razem w 1997 roku przegrał przed czasem w 1 rundzie z Lennoxem Lewisem. Natomiast 7 miesięcy przed starciem z Ruizem Andrew po bardzo dobrej walce zremisował z mistrzem federacji IBF Chrisem Byrdem.

John Ruiz vs. Evander Holyfield o mistrzowski pas WBA

John Ruiz mistrzowski pas WBA wywalczył w marcu 2001 roku kiedy to spotkał się w rewanżowym pojedynku z Evanderem Holyfieldem i wygrał jednogłośnie na punkty. To był przełomowy moment w karierze Ruiza. Podczas pierwszej obrony spotkał się ponownie z Holyfieldem by dopełnić trylogię. Po zaciętej walce sędziowie orzekli większościowy remis i pas został u Johna. W 2003 roku „The Quiet Man” musiał uznać wyższość Roya Jonesa Jr i stracił tytuł. Pas WBA odzyskał w kwietniu 2004 roku nokautując Fresa Oquendo i następnym rywalem Ruiza był Andrzej Gołota.

fot. materiały prasowe

Andrzej Gołota vs. John Ruiz

Gala w nowojorskiej Madison Square Garden była jedną z najlepiej obsadzonych jeżeli chodzi kategorię ciężką w historii. Tego wieczoru w ringu zobaczyliśmy m.in. Chrisa Byrda, Evandera Holyfielda, Hasima Rahmana, Jameela McClinea czy Olivera McCalla. Oczywiście zdecydowana większość kibiców na hali była w Biało-Czerwonych barwach. Andrzej Gołota na ring wychodził niezwykle zmotywowany i mocno wierzył, że to będzie jego noc i historyczny moment dla polskiego boksu.

Pojedynek nie mógł się lepiej zacząć. W drugiej rundzie perfekcyjnym prawym kontrującym sierpem Gołota rzucił na deski mistrza świata! Chwile później zrobił to ponownie i wydawało się, że koniec Ruiza jest bardzo bliski, ale Andrzej nie ruszył z szaleńczym atakiem i jak przyznał w wywiadzie dla Polska The Times:

„Powinienem go skończyć! Mogłem to zrobić, ale wymyśliłem sobie, że pokażę światu, jaki ze mnie technik. Niezły ze mnie idiota.. Do dziś pluję sobie w brodę. A sędziowie najnormalniej w świecie mnie przekręcili. OK, Ruiz coś tam próbował. Ale nic mi nie był w stanie zrobić. Ani raz mocno mnie nie trafił. Nigdy nie byłem tak pewny wygranej jak w tej walce!”

fot. materiały prasowe

Ruiz przetrwał 2 rundę i w następnych uciekał do brudnego boksu, dużo klinczów, spychania i fauli. W 3 rundzie doszło do sporej awantury na trybunach gdzie pobili się ze sobą kibice. W 4 rundzie za kolejne uderzenie w tył głowy sędzia ringowy odjął punkt Ruizowi. Amerykanin z portorykańskimi korzeniami wyprowadzał dużo ciosów, ale zdecydowana większość nie dochodziła do celu. To Gołota był skuteczniejszy i bardzie efektywny w tym co robił w ringu. Andrzej walczył spokojnie często używając lewego prostego i dystansując rywala, który za wszelką cenę dążył do półdystansu. Na półmetku pojedynku po 6 rundach w ciosach celnych Gołota prowadził 78 do 55.

Druga faza pojedynku to cały czas „brudno” walczący Ruiz na granicy fauli. W 8 rundzie sędzia ringowy usunął z narożnika Amerykanina jego trenera i resztę pojedynku musiał oglądać z szatni! Po gongu Ruiz ewidentnie uderzył Gołotę i wydawało się, że będzie kolejne ostrzeżenie i strata punktu, jednak sędzia oszczędził tym razem mistrza WBA. W 9, 10 rundzie to Ruiz przejął inicjatywę i wyprowadził kilka mocnych ciosów, które lekko zastopowały Gołotę. W 11 rundzie Polak obudził się i w końcówce zepchnął do defensywy Ruiza częstując go kilkoma mocnymi ciosami. W finałowej rundzie żaden z pięściarzy nie przepuścił frontalnego ataku, a ostatni cios w walce należał do Gołoty. Po ostatnim gongu Andrew wymownie uniósł pięść do góry w geście triumfu.

Większość dziennikarzy, obserwatorów kibiców była pewna, że mamy nowego mistrza świata! Statystyki celnych ciosów po 12 rundach dla Gołoty 152 do 121 Ruiza. Gdy przyszło do odczytania werdyktu – SZOK! Wszyscy sędziowie punktowi widzieli zwycięstwo aktualnego mistrza (113-112, 114-111, 114-111) i niestety nie sprawdziło się przysłowie do trzech razy sztuka.

Sprawdź również:

Po trupach do celu – Don King wybitny promotor czy bokserski pasożyt?

Pozostaje pytanie czy wiedząc o tym przed walką, że jeżeli Gołota zostanie mistrzem świata to zakończy karierę nie zadziałały długie ręce i pieniądze Dona Kinga? Promotor Gołoty jak i Ruiza nie chciał dopuścić do straty pasa WBA, a wiemy nie od dziś, że charyzmatyczny King za pieniądze potrafi kupić dosłownie wszystko.

fot. materiały prasowe

Wypowiedzi po walce Gołota vs. Ruiz

żona Andrzeja, Mariola Gołota – „Byłam przekonana o zwycięstwie Andrzeja! Takiego werdyktu spodziewali się widzowie w hali. Odwrotny wygwizdali. Gwizdali nie tylko rodacy. Wszyscy. Z ciekawości zaczęłam sondować różne osoby, pracowników w hali, policjantów, ochroniarzy, lekarzy. Każdy twierdził, że Andrzej wygrał. Zapytałam nawet sędziego ringowego, który nie lubi męża i on również uznał męża zwycięzcą.”

Jerzy Kulej – „Według mnie absolutnie niesprawiedliwa decyzja sędziów. Gołota wygrał. Ja tak właśnie typowałem. Błędem Gołoty było to, że nie szukał innych możliwości, innych rozwiązań, jak w walce z Byrdem, że chciał tylko znokautować przeciwnika. Mógłby robić zejście, ciosy Ruiza by go mijały, wtedy odskok i kontra. Tak powinno to wyglądać.”

Lamon Brewster – „Uważam, że Gołota powinien wygrać, ale uważam – niezależnie od tego, że sędziego powinno się zamknąć w więzieniu i dożywotnio odebrać licencję za zezwolenie na uderzanie w tył głowy!”

Bob Sheridan, komentator – Wygrał Gołota – tak właśnie punktowałem. To był wyrównany pojedynek i rozumiem poniekąd sędziów, że zdecydowali się na Ruiza. Każda rund była praktycznie wyrównana i dlatego sędziowie stają się zakładnikami stereotypów: chronią mistrza oraz uznają, że zawodnik atakujący jest lepszy.”

To miała (i powinna) być Polska noc, to miał być historyczny moment dla polskiego boksu. Po 12 rundach była euforia i pewność, że mamy Biało-Czerwonego mistrza świata kategorii ciężkiej. Werdykt jednak wszystko zmienił, kolejne rozczarowanie. W jednogłośną decyzję nie mógł uwierzyć nawet sam Ruiz w to co się stało. Do dziś rozstrzygnięcie tego pojedynku jest uznawane za mocno kontrowersyjne. Gołota stanął jeszcze do 4 szansy za zdobycie upragnionego pasa, ale ani wcześniej, ani później żaden inny Polak nie był tak blisko mistrzowskiego tytułu w kategorii ciężkiej jak Andrew 13 listopada 2004 roku.

Zobacz również:

Źródło: Własne / Sport.pl

Podoba Ci się ten artykuł?

Zostaw ocenę
0
0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments