poniedziałek, 6 grudnia, 2021
Strona głównaPiłka NożnaLegia Warszawa znów na kolanach. Chyba polubili tę pozycję?

Legia Warszawa znów na kolanach. Chyba polubili tę pozycję?

Legia Warszawa po raz kolejny oddała ligowe punkty, tym samym pozostając w strefie spadkowej. Tym razem Wojskowi okazali się gorsi od Stali Mielc. Nasuwa się pytanie – jak długo jeszcze?

Prawdę mówiąc, nie chcielibyśmy być w skórze piłkarzy ze stolicy, ani ich kibiców. Legia Warszawa brnie w łajnie po pachy i zamiast otwierać tabelę, to robi wszystko, aby ją zamykać. Patrząc na ostatni mecz, niektórzy pokusili się o stwierdzenie, że Legii to chyba się spodobało bicie tego niechlubnego rekordu porażek.

Trudno się dziwić, ponieważ tak kiepsko stołeczny klub piłkarski nie grał od… 71 lat! Tak, tak drodzy czytelnicy, nikt tutaj nie zrobił czeskiego błędu. Warszawiacy po raz ostatni przewalili sześć spotkań z rzędu w 1950 roku. Mimo tego wtedy w ostatniej chwili udało im ochronić się przed spadkiem. Czy tym razem będzie podobnie? Na chwilę obecną trudno wyczuć, ale ciężko patrzeć na kolejne spotkania z optymizmem. Natomiast internet aż huczy od memów witających Legię w pierwszej lidze. Ale dobra, wróćmy do wczorajszego meczu.

Legia Warszawa jak dziecko we mgle

Legia Warszawa grała u siebie, a to z pewnością niemały atut. Można pokusić się o stwierdzenie, że przez większość pierwszej połowy Wojskowi kontrolowali spotkanie i w końcu w 42. minucie strzelili wymarzoną bramkę. W teorii w tym momencie w szeregach Dariusza Mioduskiego powinien zapanować jeszcze większy spokój i z takim wynikiem piłkarze powinni udać się na przerwę. Rzeczywistość jednak szybko obnażyła, z jak z ogromnymi problemami zmaga się Legia. Kibic, który po zdobyciu bramki postanowił pójść za potrzebą, aby uniknąć tradycyjnych kolejek, po powrocie na miejsce musiał przeżyć szok. Warszawiacy bowiem w ciągu kilku minut stracili dwie bramki i udali się na przerwę, przegrywając!

W drugiej połowie Legioniści konstruowali kolejne akcje, które kilkukrotnie stwarzały poważne zagrożenie pod bramką gości. Niestety lub stety, do bramki po raz kolejny trafili piłkarze Stali (Mateusz Żyro), a było to – o zgrozo – po stałym fragmencie gry. I tutaj wracamy do problemu Legii, z którym nie mógł poradzić sobie również poprzedni trener. Stałe fragmenty pozostają piętą achillesową stołecznego klubu, chociaż od jakiegoś czasu odnosimy wrażenie, że Legia tych „pięt” ma co najmniej kilka.

Stal solidna jak nigdy w Ekstraklasie?

Na pochwałę z pewnością zasługują piłkarze Stali Mielc. I to nie tylko dlatego, że pokonali 3:1 czternastokrotnych mistrzów Polski. Biało-niebiescy po prostu od kilku meczów grają naprawdę solidnie. Bardzo dobra gra w obronie i skuteczność w ataku przynosi efekty. Warto podkreślić, że Stal Mielc nie przegrała meczu od sześciu spotkań, a to już bardzo przyzwoity wynik. Zatem Panowie zasłużone chapeau bas.

- Advertisement -

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Najnowsze

Były gracz Barcelony trafi do Realu Madryt? To ma być promocyjna...

0
Adama Traore to skrzydłowy występujący na co dzień w Wolverhampton Wanderers. Jak podaje serwis El Nacional, może on w najbliższym okienku transferowym zamienić Premier League na Real Madryt.