środa, 18 maja, 2022
Strona głównaUFCHenry Cejudo wściekły na Danę White'a! "Zasługuję na więcej niż paczkę frytek!"

Henry Cejudo wściekły na Danę White’a! „Zasługuję na więcej niż paczkę frytek!”

Henry Cejudo faktycznie szykuje się do powrotu do oktagonu UFC. Były mistrz dwóch kategorii wagowych zaczął jednak od… konfliktu z Daną Whitem.

Henry Cejudo stwierdził, że czas i pora wrócić do oktagonu po tym, jak Max Holloway wycofał się z walki na UFC 272. Amerykanin nie wziął jednak pod uwagę tego, że Dana White jak i sam mistrz Alexander Volkanovski zechcą postawić na kogoś z obecnego rosteru.

„Triple C” nie przyjął zbyt dobrze ostatecznej decyzji. Kolejnym pretendentem został „Korean Zombie” Chang Sung Jung, prezydent UFC stwierdził, że to tak nie działa, że były mistrz może dostać title shota w innej dywizji. No to Cejudo postanowił przypomnieć co nieco…

A jakbym był niebieskookim blondynem, albo Kanadyjczykiem z akcentem to dałbyś mi szansę? W porównaniu do GPS obroniłem swoje tytuły. Odszedłem będąc na szczycie i dałem dywizjOM możliwość rozwoju. Blady strach Cię obleciał, bo mogę wygrać.

Cejudo odniósł się do sytuacji związanej z Georgesem St-Pierrem, który opuścił UFC wakując pas mistrzowski kategorii półśredniej. Kanadyjczyk wrócił bezpośrednio na walkę z Michaelem Bispingiem o tytuł dywizji średniej. Sytuacja bliźniacza do tej „Triple C”, jest jednak mała różnica. Henry Cejudo postanowił wrócić po ponad 600 dniach, a GSP nie było wtedy… 4 lata.

Henry Cejudo: „Chcę być znany jako C4, ale muszą mi zapłacić!”

Amerykanin z meksykańskimi korzeniami w rozmowie z MMA Junkie Radio przyznał, że wiele w obecnej sytuacji zależy od finansów. Cejudo porównał także swoje działania do tych podjętych przez St-Pierre’a.

Chodzi o historię, ale z podstawą finansową. Broniłem obu pasów, zanim odszedłem na emeryturę. Nie zrobiłem GSP, że zdobyłem tytuł i odszedłem. Obroniłem obu i powiedziałem: „Dobra panowie, dajmy innym walczyć o pas. Ja jestem na szczycie nie do zdobycia.”

Chcę być znany jako C4, ale musicie mi za to zapłacić, bo to ja sprzedam tę walkę. To ja zrobię show. Więc tak, chcę kawałek tortu. Naprawdę chcę, ale też naprawdę na to zasługuję. Mam znów pokazać moją gablotę? Nie ma sprawy, już mi to poprzechodziło. Rekord Demetriousa Johnsona i tak zostałby pobity. Pojawi się też ktoś lepszy od Jona Jonesa.

Henry Cejudo zaznaczył także, że nie miałby nic przeciw temu, by pozostać na emeryturze. Amerykanin nie rozumie jednak obliczeń Dany White’a i innych włodarzy UFC po tak znakomitym finansowo roku, jaki mieli:

Nie chcą mi płacić. Tyle w temacie. Ani Dana, ani federacja. Jeśli daliby mi, musieliby dać innym. Nie mówię, że zakładam związek. Chcę powiedzieć: „Niech każdy dostanie na co zasługuje.” Dana chciałby zobaczyć naszą walkę, ale chce mi dać paczkę frytek w porównaniu do tego, na co zasługuję!

Szanuję go, bo wyciągnął firmę do wartości dwóch miliardów. Teraz UFC jest warte między 7 a 9 miliardów, a ja nie mogę dostać podwyżki? Trochę to dziwne. Conor McGregor zarabia więcej ode mnie, Jorge Masvidal również. Robię to samo gówno, miałem dwa pasy i nie płaci się mi za to, to wiesz co? Też się pierdol.

Źródło: Twitter, MMA Junkie

Google News
Obserwuj w News i bądź zawsze na bieżąco!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i Google Politykę Prywatności oraz obowiązują Warunki Korzystania z Usługi.

Najnowsze