wtorek, 27 września, 2022
Strona głównaUFCSean O'Malley nie przejmuje się innymi zawodnikami. "Są po prostu słabi mentalnie"

Sean O’Malley nie przejmuje się innymi zawodnikami. „Są po prostu słabi mentalnie”

Już za niewiele ponad miesiąc Sean O’Malley powróci do oktagonu – na UFC 280 spotka się z Petrem Yanem. Amerykanin w dokumencie Anatomy of a Fighter wypowiedział się o stosunku innych zawodników do jego osoby.

Sean O’Malley jest jedną z największych wschodzących gwiazd UFC. Popularny „Sugar” ma na koncie tylko jedną porażkę z Marlonem „Chito” Verą, a już w przyszłym miesiącu stanie przed największym wyzwaniem w swojej karierze. Jego rywalem będzie były mistrz dywizji koguciej, Petr Yan.

27-letni fighter już odniósł niemały sukces zarówno sportowy, jak i finansowy. Sława i pieniądze mogą zaszumieć w głowie młodych sportowców, jednak O’Malley inteligentnie podchodzi do kwestii dysponowania środkami, co pokazał w krótkim dokumencie Anatomy of a Fighter.

Amerykanin, który często pojawia się na konferencjach w ekskluzywnych strojach nie wydaje pieniędzy na głupoty. „Sugar” uważa, że lepiej jest inwestować.

Nigdy nie miałem kłopotów z pieniędzmi, a jak masz pewną sumę na koncie, to myślisz „K**wa! Kupię sobie jakiś samochód, albo inne gó*no!” Ja tak nie robię. Czasem najdzie mnie ochota, by kupić coś drogiego i chce wydać pi***olone 100, albo 200 tysięcy. Cóż, jak kupię dom, to odczuwam tej haj zakupowy, a to inwestycja.

Inwestuję, bo jak koniec końców zakończę karierę, to nie chcę iść do pracy, której nie lubię. Chcę być wolny. Na ten moment jestem niezależny finansowo. Dopóki wygrywam mogę robić co tylko mi się k**wa zechce. Ale w przeciągu 10, 12, 15 lat chcę móc skończyć [karierę].

O’Malley ma za sobą 9 walk w największej federacji MMA na świecie i dopiero do ostatniego pojedynku z Pedro Munhozem wyszedł jako zawodnik z rankingu. Mimo wszystko uważany jest za wielką gwiazdę UFC z potencjałem na sukces pokroju Conora McGregora.

W porównaniu do wielu innych fighterów z rosteru, O’Malley znajduje się w znakomitej sytuacji finansowej. Amerykanin odczuwa i rozumie uczucie zazdrości z ich strony, jednak uważa to za oznakę słabości mentalnej.

Niektórzy zawodnicy zazdroszczą, wiem o tym – powiedział w dokumencie. – To oczywiście naturalna ludzka reakcja, ale zazdroszczenie czyjegoś sukcesu to też oznaka słabości. To po prostu słabość mentalna. Widzę to. Wiem, że ci goście walczą z trudniejszymi rywalami ode mnie i jeżdżą w pi***olonych Toyotach, Priusach, wiesz, jadą do swoich małych domków…

A ja siedzę w willi z Lambo, dwoma Teslami w garażu i kilkoma akrami ziemi – i po prostu czilluję. Rozumiem więc, czemu mi zazdroszczą.

Kursy bukmacherskie na UFC 280

Walkę O’Malley vs. Yan, jak i całą galę UFC 280: Oliveira vs. Makhachev obejrzycie NA ŻYWO u bukmachera eFortuna.pl! Dodatkowo dla nowych użytkowników na start przygotowano specjalny BONUS ZAKŁAD BEZ RYZYKA aż do 600 zł!

Jeżeli twój pierwszy kupon będzie zwycięski otrzymujesz wygraną, a jeśli przegrasz Fortuna zwróci Ci wkład, maksymalnie do 600 zł na konto gracza. Możesz dodać na swój kupon jakiekolwiek rozgrywki sportowe i obstawić za dowolna kwotę, a jeśli typerskie przeczucie Cię zawiedzie przy okazji UFC 280, otrzymasz zwrot postawionej kwoty, który możesz wykorzystać na grę.

Google News
Obserwuj w News i bądź zawsze na bieżąco!
Jakub Hryniewicz
Wielki fan Arsenalu i UFC, dla którego gotów jest zarwać każdą noc. Lubię merytoryczną dyskusję, dobrą kuchnię i długie spacery. Najbardziej jednak kawę, która wiernie towarzyszy przy stukaniu w klawiaturę.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i Google Politykę Prywatności oraz obowiązują Warunki Korzystania z Usługi.

Najnowsze

Pasut o „Nitrozyniaku”: „Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie. Za...

0
W co-main evencie gali FAME 16 dojdzie do interesującego starcia. Robert "Sutonator" Pasut zmierzy się z Jackiem Murańskim. Ten pojedynek wzbudza największe emocje u Arkadiusza Tańculi i Tomasza "Szalonego Reportera" Matysiaka, którzy liczyli, że nikt nie weźmie walki z "Muranem".