Tyburski szczerze o zarobkach w FAME: „Nie zawalczyłbym za…” [WIDEO]
przez Przemek Krautz
Paweł Tyburski wypowiedział się na temat zarobków w federacji FAME. Przyznał, że sam nie ma na co narzekać.
Freak fighter jest jednym z uczestników turnieju FAME 24. W pierwszym etapie zmierzy się z Marcinem Wrzoskiem, czyli byłym mistrzem KSW. Co prawda „Polish Zombie” ma większe doświadczenie, jednak pomiędzy rywalami jest ogromna różnica warunków fizycznych.
Sprawdź kurs w Superbet
Tyburski o zarobkach w FAME
Przy okazji wywiadu dla FANSPORTU TV „Tybori” został zapytany o swoje zarobki. Niedawno bowiem pojawiła się informacja, że to koniec wielkich pieniędzy we freakach. Różni zawodnicy informowali, że FAME proponuje im warunki, które są bardzo niekorzystne, kiedy porówna się je z poprzednimi gażami.
Wygląda na to, że po prostu nowy sposób rozliczania nie przeszedł. Kolejni freak fighterzy wspominają bowiem, iż wynegocjowali dobre pieniądze. Tym razem głos zabrał Tyburski, który przyznał, że nie jest tak źle, jak się mówi.
Mimo wszystko w kolejnych pojedynkach liczy na jeszcze większe stawki. Zamierza bowiem walczyć z mocnymi rywalami, co oznacza cięższe i bardziej wyniszczające przygotowania. Jest jednak świadomy, że najpierw swoją wartość musi udowodnić podczas turnieju.
– Jakby było „tak bardzo źle”, to by mnie tu nie było. Jest… ok. Jest OK. Za mniejsze pieniądze bym nie zawalczył, na pewno nie z takim zawodnikiem, ale liczę na to, że te stawki będą wyższe jeszcze. Bo przeciwnicy moi, których w niedalekiej przyszłości będą, to będą to duże wyzwania.
– Mam nadzieję, że stawka będzie lepsza za tych przeciwników, ale muszę to udowodnić teraz w turnieju, dać przede wszystkim dobrą walkę z Marcinem… No, jeżeli pokonam gościa z KSW, to chyba będzie mi się należeć.