Taki nokaut mógł przydarzyć się każdemu? Szpilka o przegranej z Wrzoskiem
przez Przemek Krautz
Artur Szpilka ponownie powrócił do swojej ostatniej porażki. Uważa, że walka z Arkadiuszem Wrzoskiem tak naprawdę niczego nie pokazała.
Do pojedynku doszło podczas gali KSW 94. Było to długo przekładane starcie, ale w końcu zawodnicy weszli do klatki. Kibice jednak spodziewali się czegoś znacznie innego, liczyli na emocje, elektryzujące starcie i mocne wymiany. Tymczasem starcie zostało przerwane w 14 sekund.
Sprawdź kurs w Superbet
Szpilka o walce z Wrzoskiem
Szpilka popełnił duży błąd i w pierwszych sekundach zaatakował superman punchem. Arek jako doświadczony kickboxer błyskawicznie zareagował, ściągając głowę rywala, który wylądował na deskach. Tam zasypał go ciosami, a sędzia był zmuszony interweniować.
Byłego pięściarza mocno zabolała ta porażka i zamierza się zrewanżować. W kwietniu zmierzy się z dobrym kolegą Wrzoska oraz jego sparingpartnerem Errolem Zimmermanem. Uważa, że zwycięstwo mocno przybliży go do drugiej walki z Arkiem.
Holender w swoim stylu postanowił podszczypać „Szpilę”. Zapowiedział, że znokautuje Polaka i zdemoluje go jeszcze bardziej, niż zrobił to reprezentant Uniq Fight Club. Teraz przy okazji wywiadu dla Klatka po Klatce Artur został zapytany o te słowa.
Jego zdaniem tak naprawdę ten pojedynek niczego nie pokazał. Uważa, że taka sytuacja mogła przytrafić się każdemu i sam nie traktuje tego jako walki. Jest przekonany, że osoby, które znają się na MMA, mają podobną opinię.
– Ciężko powiedzieć, żeby ktoś coś zrobił. Tak wyszło, tak się zdarza. Jak popatrzysz okiem fachowca, to mogło się to wydarzyć. To był niefart. Każdemu się mogło przydarzyć. To nie było, że cios na cios i nokaut. Nie ma co gadać o kilkunastu sekundach. Z mojego punktu widzenia każdy normalny człowiek nie traktowałby tej walki jako walkę.