Pudzianowski nie chce skończyć jak wielu sportowców: „Światła gasną, telefon nie dzwoni…”
przez Jakub Hryniewicz
Mariusz Pudzianowski nie ukrywa, że zbliża się do końca sportowej kariery. W szczerym wywiadzie zdradził, że nie zamierza podzielić losu wielu byłych zawodników, którzy po zejściu z areny znikają z życia publicznego.
Mimo że w przeszłości podnosił najcięższe ciężary świata, a potem wchodził do klatki MMA, dziś coraz częściej mówi o zbliżającym się pożegnaniu z zawodowym sportem. Zanim jednak zakończy karierę, czeka go jeszcze jedno wyzwanie – walka z Eddie’m Hallem podczas XTB KSW 105.
Sprawdź kurs w Superbet
Pudzian o końcu kariery
W ostatnich tygodniach wokół nazwiska „Pudziana” zrobiło się głośno również za sprawą możliwego transferu do świata freak fightów. Pojawiły się nawet doniesienia o walce z dwoma rywalami naraz – Natanem Marconiem i Adrianem Ciosem. Finalnie jednak Pudzianowski skrzyżuje rękawice z byłym strongmanem z Wielkiej Brytanii, Eddiem Hallem.
Starcie z Hallem ma być jego ostatnim zawodowym pojedynkiem w MMA. Po nim „Pudzian” najpewniej przeniesie się do FAME. Sam nie ukrywa, że choć kończy karierę w klatce, to nie zamierza znikać z przestrzeni medialnej i życia publicznego.
– Teraz bawimy się sportem, ale za parę lat się to wszystko skończy i dalej będzie trzeba żyć. Ja nie zamierzam skończyć tak jak wielu sportowców. Kończymy karierę i potem wszyscy odchodzą. Światła gasną, telefon nie dzwoni, zaczyna się normalne życie – mówił na łamach Kanału Sportowego.
– Ktoś powie: „Ty już masz”. Ja nikomu do portfela nie zaglądam, bo ja mam. Oczywiście, mógłbym pewnych rzeczy dzisiaj nie robić, ale ja nie jestem tego typu człowiekiem – dodał były mistrz świata strongmanów.