Artur Szczepaniak wspomina początki kariery: „Pracowałem jako listonosz, spałem po 4 godziny”
przez Jakub Hryniewicz
Artur Szczepaniak – jeden z bohaterów gali XTB KSW 105 – w najnowszym wywiadzie otworzył się na temat trudnych początków kariery. Zanim na dobre związał się ze światem MMA, łączył treningi z… roznoszeniem listów.
W najbliższą sobotę oczy całego środowiska sportów walki będą zwrócone w stronę PreZero Areny Gliwice. Gala XTB KSW 105 zapowiada się imponująco – do okrągłej klatki wejdą największe nazwiska federacji, a także świeże twarze, jak niepokonana Laura Grzyb czy były mistrz świata strongmanów Eddie Hall. Na karcie walk nie zabrakło również starć: Pudzianowski vs. Hall, Szpilka vs. Zimmerman czy Bartosiński vs. Grzebyk 2.
W akcji zobaczymy także Artura Szczepaniaka, który zmierzy się z Igorem Michaliszynem w niezwykle ważnym pojedynku dywizji półśredniej.
Sprawdź kurs w Superbet
Szczepaniak szczerze o życiu przed KSW
Zawodnik, który przez wielu określany jest jako jeden z najbardziej perspektywicznych fighterów w swojej kategorii, udzielił szczerego wywiadu dla WP Sportowe Fakty. Opowiedział w nim o czasach, gdy na MMA nie dało się jeszcze zarobić.
– Chodziłem na siłownię i w wieku 16 lat zacząłem trenować MMA. Bardzo dobrze mi szło, ale musiałem wybrać jakiś kierunek w szkole, żeby mieć zawód, a jednocześnie móc trenować – mówił Artur, który zdecydował się na naukę w zawodzie elektryka. – Zanim skończyłem szkołę, już walczyłem zawodowo. Nie poszedłem niestety przez to na studia. Na początku nie miałem kokosów ze sportu i musiałem sobie dorabiać. Co dziwne, nigdy nie znalazłem pracy jako elektryk, więc tak naprawdę mam tylko dyplom.
Jak sam przyznał, jego pierwszym źródłem zarobku była praca trenera na siłowni. Gdy jednak plany o życiu z MMA pokrzyżowały kontuzje, musiał znaleźć nowe rozwiązanie.
– Musiałem więc wrócić do pracy, ale tym razem już jako listonosz – wspominał „Król Artur”. – To było przemyślane.
– Praca listonosza zaczyna się dość wcześnie, ale też kończy się wcześnie, więc mogłem robić dwa treningi dziennie i się rozwijać. Wstawałem o 4:00, zaczynałem o 5:00, pracowałem do 12:00 i później szedłem ćwiczyć.
– Ten wieczorny trening chciałem zrobić jak najwcześniej, żeby móc wrócić do domu i spokojnie położyć się spać. Często spałem po cztery godziny. To był ciężki czas, funkcjonowałem tak do 2022 roku, do mojej wygranej walki z Brianem Hooiem – dodał Szczepaniak.
Gala XTB KSW 105 odbędzie się już 26 kwietnia w Gliwicach, a pojedynek Szczepaniaka z Michaliszynem może okazać się kluczowy w kontekście kolejnego pretendenta do mistrzowskiego pasa.