Szef KSW nie zostawił suchej nitki! „Tylko Błachowicz miał na tyle jaj, że…”
przez Jakub Hryniewicz
Martin Lewandowski ponownie nie gryzł się w język, komentując zachowanie zawodników opuszczających KSW. W najnowszym wywiadzie mocno skrytykował niemal wszystkich – poza jednym wyjątkiem.
Martin Lewandowski od lat powtarza, że KSW to nie tylko największa organizacja MMA w Polsce, ale też czołowy gracz na rynku europejskim. I trudno się z tym nie zgodzić – właśnie stamtąd wypłynęły takie nazwiska jak Jan Błachowicz, Mateusz Gamrot, czy Dricus Du Plessis.
Sprawdź kurs w Superbet
Szef KSW nie zostawił suchej nitki
Choć wielu zawodników traktuje KSW jako trampolinę do UFC, to według współwłaściciela organizacji – styl rozstania często pozostawia wiele do życzenia. W rozmowie z Patrykiem Prokulskim na kanale TVP Sport, Lewandowski nie owijał w bawełnę:
– Tylko Janek Błachowicz miał na tyle jaj, żeby przyjść i załatwić to jak facet. Reszta zachowała się jak dzieciaki – stwierdził między innymi.
Szef KSW nie ukrywał rozczarowania postawą zawodników, którzy po odejściu z organizacji zrzucali winę na nią samą lub komentowali kulisy negocjacji w mediach. Choć Lewandowski rozumie, że zawodnicy chcą się rozwijać i marzą o walkach w UFC, to problemem dla niego pozostaje forma pożegnania:
– Mam inne w życiu powody do dumy niż to, że zawodnik jest winny organizacji to, czy… To jest na pewno „środowiskowy”, fajny bajer. Przypomnieć tym, którzy nie pamiętali, albo są nowymi fanami KSW, że „o, ten ziomek to u nas zaczynał”, albo „pierwsze sukcesy swoje dawał”. Nie jest to dla mnie na pewno powód do dumy.
– Powtórzę to. Tylko Janek Błachowicz miał na tyle jaj, że przyszedł i to załatwił w sposób, w który ja, jako facet, który jestem gdzieś tam z zawodnikami przez lata, potraktował mnie fair. To nie chodzi o to, że ci się zmieniło zdanie, że masz nawet nowe marzenia. Tylko sposób w jaki ty to zaczynasz komunikować, a jeszcze na koniec niektórzy potrafią zrobić, że to jest twoja wina, albo że nie wystarczająco cię potraktowali. To mówię: sorry, ktoś tu chyba przegina.
– Poza tym wielokrotnie… jakby ci zawodnicy, jednak daliśmy im bardzo dużą platformę, dzięki której im się w głowie zajawiło, że „on może pójść gdzieś dalej”. Ja naprawdę nie mam nic przeciwko, że ludzie idą do UFC. Serio. Tylko ja mam dużą niezgodę na sposób w jaki się to załatwia. A poza Jankiem Błachowiczem nikt nie miał wystarczająco dużo jaj by przyjść i ze mną szczerze pogadać – kontynuował.
– I dlatego Janka Błachowicza tu – przerwał Lewandowski przyklaskując. – A wszyscy pozostali są dla mnie nadal dzieciakami. Jako osoba, która przez lata wypłacała kasę tym zawodnikom, promowała, dbała o ich rozwój, po prostu masz prawo… No, brak takiej cywilnej odwagi. Nie będę mówił: „o, świetnie, będę wstawał i oglądał i się szczycił tym”. Naprawdę, mnie to nie interesuje. Interesuje mnie, co się obecnie dzieje.