Artur Szpilka w HITOWEJ walce? „Ludzie by wstawali i klaskali”
przez Jakub Hryniewicz
Artur Szpilka wrócił na zwycięską ścieżkę, ale według Wojsława Rysiewskiego to jeszcze nie czas na starcia z czołówką KSW. Dyrektor sportowy federacji ma jednak inny pomysł na byłego pięściarza.
Po bolesnej, 14-sekundowej porażce z Arkadiuszem Wrzoskiem Artur Szpilka wrócił do okrągłej klatki i… znów było gorąco. Errol Zimmerman zapowiadał, że pójdzie jeszcze szybciej niż Arek, ale tym razem to „Szpila” wyszedł z opresji zwycięsko.
Choć pojedynek rozpoczął się fatalnie dla byłego pięściarza – szybko wylądował na deskach i miał na sobie ciężkiego rywala – zdołał się wybronić. Potem sam obalił Holendra i zakończył walkę duszeniem trójkątnym rękoma. Trybuny oszalały, a Mamed Khalidov, który wspierał Szpilkę w narożniku, eksplodował z radości.
Sprawdź kurs w Superbet
Rysiewski: „To nie czas na rankingowe starcia dla Szpilki”
Zwycięstwo z Zimmermanem poprawiło bilans Artura Szpilki w MMA do 4–1. Choć jego nazwisko elektryzuje fanów, Wojsław Rysiewski przekonuje, że to jeszcze nie pora na walki z topowymi nazwiskami w królewskiej kategorii wagowej.
– To nie jest jeszcze ten moment, żeby szedł drogą drabinki kategorii ciężkiej i zaczynał od dziesiątego miejsca w rankingu – powiedział w rozmowie z TVP Sport. – On wzbudza za duże zainteresowanie, żeby wystawić go w walce otwarcia jakiejś gali.
Rysiewski podkreśla, że Szpilka to wyjątkowa postać w świecie KSW i nie tylko wynik ma tu znaczenie:
– To jest też taka osobowość, że dopóki styl występu i walki się zgadza, to wynik też nie jest taki najważniejszy.
Czy kolejnym rywalem dla „Szpili” może być Eddie Hall, który niedawno w efektowny sposób pokonał Mariusza Pudzianowskiego? Matchmaker nie wyklucza takiego scenariusza:
– Z perspektywy fana wariackich pojedynków wydaje mi się, że jest to coś, co wzbudziłoby zainteresowanie i byłoby walką, na której by ludzie wstawali i klaskali.