Mateusz Gamrot nie przebiera w słowach: „Nie ma mocnego jiu-jitsu”
przez Jakub Hryniewicz
Mateusz Gamrot wraca do oktagonu i zapowiada brutalny plan na Ludovita Kleina. Polak nie zamierza zostawiać decyzji w rękach sędziów.
Już w maju UFC Vegas 107 przyniesie europejskie starcie na szczycie – naprzeciw siebie staną Polak i Słowak. Dla Mateusza Gamrota będzie to pierwsza walka od ubiegłorocznej porażki z Danem Hookerem. „Gamer” długo zabiegał o walkę z kimś z czołówki rankingu, ale ostatecznie zestawiono go z nieklasyfikowanym Ludovitem Kleinem.
Słowak, znany jako „Mr. Highlight”, stoczył już 10 walk w UFC. Wygrał siedem z nich i słynie z widowiskowego stylu. Gamrot mimo to traktuje go bardzo poważnie.
Sprawdź kurs w Superbet
Gamrot: Zawalczę mądrze i skończę go w parterze
Kolejna walka z niżej notowanym rywalem to dla Polaka ryzyko, ale też szansa na mocny powrót. W rozmowie z Jamesem Lynchem zawodnik Czerwonego Smoka i American Top Team nie owijał w bawełnę i jasno określił swoją strategię:
– Jestem podekscytowany, bo to mocny gość – docenił Kleina „Gamer”. – Nie ma go w rankingu, ale to mocny rywal. Ma podobny bilans do mnie, chyba sześć albo siedem zwycięstw z rzędu… Czuję więc dużą motywację przed tą walką.
Majowe starcie zapowiada się na klasyczny pojedynek stylów – striker kontra grappler. Klein może pochwalić się aż 91-procentową skutecznością w obronie obaleń, ale Gamrot pozostaje pewny swojej przewagi na ziemi:
– Striker, mańkut – opisywał oponenta Mateusz. – Ma dobrą defensywa przed sprowadzeniami. Ale szczerze mówiąc, nikt nie jest w stanie zatrzymać moich obaleń, Możesz obronić pierwszą próbę, może drugą, ale później cię przewrócę – na pewno.
– Nie wydaje mi się, aby miał mocne jiu-jitsu, więc prawdopodobnie mój plan będzie polegał na tym, aby skończyć gościa w parterze.