Pudzianowski nie złożył protestu. Tańcula ujawnił zaskakujący powód
przez Jakub Hryniewicz
Arkadiusz Tańcula zdradził, że Mariusz Pudzianowski ostatecznie nie złożył protestu po walce z Eddiem Hallem. Powód? Brzmi jak żart.
Po niemal dwóch latach przerwy Mariusz Pudzianowski wrócił do klatki KSW. Jego powrót zakończył się jednak błyskawiczną porażką – na gali KSW 105 w Gliwicach były strongman padł ofiarą innego siłacza, debiutującego w MMA Eddiego Halla. Brytyjczyk potrzebował zaledwie 30 sekund, by rozprawić się z „Dominatoriem”, mimo że trenował pod kątem mieszanych sztuk walki znacznie krócej niż Polak.
Pudzianowski przystępował do tego starcia po dwóch wcześniejszych porażkach przed czasem – z Mamedem Chalidowem i Arturem Szpilką. W konfrontacji z tym drugim miał szansę na zwycięstwo, ale nie potrafił jej wykorzystać. W Gliwicach sam znalazł się w roli zdominowanego.
Sprawdź kurs w Superbet
Protest Pudzianowskiego? Tańcula: „Odpuścił przez 4 tysiące”
Tuż po walce z Hallem Pudzianowski dał jasno do zrozumienia, że niektóre ciosy rywala trafiały w tył głowy. Wskazywał na to już w klatce, trzymając się za potylicę, a chwilę później napisał wprost na Instagramie:
– Wystarczyło 5 młotków w potylicę i zapamroczyło. Oberwać w tył głowy wystarczyło!
Faktycznie, Hall kilka razy trafił go w tył głowy, ale sędzia Tomasz Bronder szybko interweniował, a Brytyjczyk zmienił trajektorię ciosów, kontynuując walkę już zgodnie z przepisami. Pudzianowski nie zdołał się podnieść i po chwili odklepał.
Głos w sprawie zabrał także jego brat oraz Arkadiusz Tańcula, który ujawnił kulisy z potencjalnym protestem:
– Ale jaja xD Pudzian z Bratem chcieli zgłosić protest po walce z Eddiem Hallem, ale jak się dowiedzieli, że to kosztuje 4 tys. to zrezygnowali xD #potwierdzoneinfo – napisał Tańcula na platformie X (dawniej Twitter).
Choć „Dominator” przed walką nie krył, że nie lubi ryzyka i rozważnie podchodzi do finansów, trudno uwierzyć, by opłata w wysokości czterech tysięcy złotych mogła go zniechęcić. Tym bardziej, że według medialnych doniesień jego wynagrodzenie za walkę w Gliwicach miało sięgać nawet dwóch milionów złotych.
Decyzja o rezygnacji z protestu może więc oznaczać, że Pudzianowski skonsultował się z prawnikami lub przedstawicielami KSW i doszedł do wniosku, że ewentualna apelacja nie miałaby szans na sukces.