PRIME gotowe na rozmowy z Pudzianowskim! Nie ma mowy o kosmicznej gaży: „To nieopłacalne”
przez Jakub Hryniewicz
Tomasz Bezrąk nie wyklucza rozmów z Mariuszem Pudzianowskim, choć jasno stawia sprawę: były strongman nie ma co liczyć na milionową gażę, jaką – według medialnych doniesień – miał otrzymać w KSW.
Od miesięcy kibice wyczekują chwili, gdy „Pudzian” zasili szeregi freak fightów. Były mistrz świata strongmanów doskonale zna realia tego świata – wielu uczestników gal Prime czy FAME trenuje przecież w tym samym klubie, co on, czyli w Warszawskim Centrum Atletyki. Przez moment wydawało się nawet, że transfer do FAME MMA jest przesądzony – pojawiły się zapowiedzi, a nawet deklaracja Natana Marconia. Finalnie jednak Mariusz nie pojawił się na konferencji, a zamiast tego ogłoszono jego pojedynek z Eddiem Hallem.
Obecnie Pudzianowski jest wolnym zawodnikiem i w miniony weekend zareagował na zaczepkę rzuconą przez Kasjusza „Don Kasjo” Życińskiego.
– Bokser ze mnie cienki, ale 50:50 uczciwe byłoby, połowa boksu, połowa MMA! A od czego zaczęłoby się hymmmm, wtedy losowanie zdecydowałoby. Załóżmy 3-4 rundy – napisał na Instagramie.
Sprawdź kurs w Superbet
Prime Show MMA rozważy angaż Pudziana, ale bez „kosmicznych” pieniędzy
Kasjusz Życiński nie kryje, że chętnie zmierzyłby się z legendą KSW. Głos w sprawie potencjalnego angażu zabrał także prezes Prime Show MMA, Tomasz Bezrąk, w rozmowie z kanałem MMA – BNB.
Pytany przez Huberta Mściwujewskiego o to, czy federacja byłaby w stanie wypłacić Pudzianowskiemu podobną kwotę, co KSW – czyli około dwóch milionów złotych – odpowiedział szczerze:
– Tyle byśmy Mariuszowi nie dali. Myślę, że Mariusz też… Tutaj KSW mocno go przepłaciło tylko po to, żeby nie walczył w innej organizacji, żeby tylko go zatrzymać – stwierdził Bezrąk. – Te stawki na dzień dzisiejszy nie są takie wysokie. Nikt nie jest wart takich pieniędzy, nawet za walkę z Kasjuszem.
Prezes Prime dodał, że w jego opinii czasy „milionowych” gaż w freak fightach już minęły. Organizacja nie zamyka się jednak na rozmowy – choć z zastrzeżeniem, że realia finansowe są dziś zupełnie inne.
– To chore pieniądze, PRIME na pewno tyle nie zaoferuje… Natomiast możemy usiąść do stołu i negocjować. Na dzień dzisiejszy we freakach jest to nieosiągalne, nieopłacalne… Nie ma sensu – podsumował.