Mateusz Rębecki się nie zatrzymuje! „Zobaczycie, pas jest w zasięgu”
przez Jakub Hryniewicz
Choć nie widzieliśmy go w oktagonie od kilku miesięcy, Mateusz Rębecki nie spuszcza z tonu. Polski lekki jasno deklaruje: celuję w mistrzowski pas UFC.
„Rebeasti” ostatni raz walczył w październiku ubiegłego roku, kiedy pokonał groźnego Myktybeka Orolbaia. Po tamtym triumfie wydawało się, że powrót do oktagonu to kwestia czasu, jednak… czas mijał, a kolejnych ogłoszeń brakowało.
Tymczasem to Orolbai, a nie Rębecki, znów zaprezentuje się przed publicznością – jego pojedynek zaplanowano na 21 czerwca. Sam Polak nie ukrywa, że dłuższa przerwa to w dużej mierze jego wina:
– Propozycji nie ma, bo miałem propozycję na luty. Termin nie pasował, za dużo ważyłem, byłem przeziębiony. No i co? Trzeba teraz czekać, pójść na koniec kolejki… – mówił w rozmowie z kanałem Polish Fighters Info.
Sprawdź kurs w Superbet
Rębecki o mistrzowskich ambicjach: „Jeszcze was zaskoczę”
Pomimo przestoju, były mistrz FEN nie zamierza spuszczać z tonu. Przypomniał o sobie niedawno, zgłaszając gotowość do zastępstwa w starciu Benoit Saint-Denis vs. Joel Alvarez. Choć nie doszło do zakontraktowania walki, sygnał został zauważony.
Co więcej, „Rebeasti” zamieścił mocny wpis w mediach społecznościowych, jasno określając swój kierunek:
– Najważniejsze to mierzyć wysoko, nie wstydzić się tego i głośno o tym mówić. Chcę być najlepszy i będę do tego dążył. Jeszcze was zaskoczę. Zobaczycie, pas jest w zasięgu.
Rębecki po raz pierwszy zwrócił uwagę UFC w sierpniu 2022 roku, kiedy efektownie zwyciężył w programie Dana White’s Contender Series. Od stycznia 2023 stoczył trzy pojedynki w UFC – wszystkie zakończone jego triumfem. Po porażce, która przerwała jego blisko 10-letnią serię zwycięstw, odbudował się mocnym występem z Orolbaiem.
Choć aktualnie musi uzbroić się w cierpliwość, ambicje pozostały nietknięte. Jeśli tylko wróci do gry – i to szybko – znów może sporo namieszać w dywizji lekkiej UFC.