Żaden „Bóg Wojny”! Mateusz Gamrot publicznie obśmiał Saint-Denisa [WIDEO]
przez Jakub Hryniewicz
Mateusz Gamrot ponownie wbił medialną szpilę w Benoit Saint-Denisa. Według „Gamera” Francuz nie zasługuje na swój przydomek.
Po kilkumiesięcznej przerwie Mateusz Gamrot wrócił do oktagonu i sięgnął po kolejne zwycięstwo. Polak pokonał Ludovita Kleina jednogłośną decyzją, mimo że wziął spore ryzyko — Słowak nie był notowany w rankingu kategorii lekkiej UFC. Wcześniejszy eksperyment z Danem Hookerem skończył się porażką, tym razem jednak wszystko poszło po myśli zawodnika z Kudowy-Zdroju.
Po walce „Gamer” nie tylko wspomniał o kilku potencjalnych rywalach, ale i powrócił do głośnego wątku Benoit Saint-Denisa. Jak twierdzi, Francuz mimo wcześniejszych zaczepek w mediach… wycofał się, gdy UFC faktycznie zaproponowało mu walkę.
Sprawdź kurs w Superbet
Gamrot: „To nie Bóg Wojny. To Bóg Strefy Komfortu”
Gamrot już kilka tygodni temu otwarcie krytykował Saint-Denisa. Teraz ponownie wrócił do tematu, nie przebierając w słowach. Najpierw wspomniał o możliwym starciu w walce wieczoru we Francji, później dodał coś ekstra na konferencji prasowej po UFC Vegas 107 — przerywając nawet dziennikarzowi, który wspomniał o Francuzie.
– Mogę zmienić jego ksywkę. Obecna brzmi „Bóg Wojny”, a mogę zmienić ją na „Bóg Strefy Komfortu”. Brachu, wielokrotnie wyzywał mnie do walki. Tydzień przed galą dostał propozycję i odmówił – przypomniał były mistrz KSW.
– Stary, no co do k…wy… „Bóg Strefy Komfortu” – powtórzył ewidentnie zadowolony ze swojego żartu Mateusz Gamrot.
Zwycięstwo nad Kleinem nie powinno znacząco wpłynąć na ranking Polaka, ale z pewnością przypomniało fanom o jego ambicjach i miejscu w elicie. Wśród potencjalnych opcji na kolejną walkę pojawia się nie tylko Saint-Denis, ale także długo oczekiwany rewanż z Armanem Tsarukyanem.