Sobota, 12 Września, 2026

Mateusz Gamrot o Borysie Mańkowskim: „Zawsze musi być. Nieoceniona pomoc”

Opublikowane 2 czerwca 2025, 08:36
przez Jakub Hryniewicz
0
0
Brak komentarzy

Mateusz Gamrot nie wyobraża sobie startu w UFC bez obecności Borysa Mańkowskiego w narożniku. Po ostatniej walce ponownie wyraził wobec niego ogromne uznanie.

Były podwójny mistrz KSW powrócił do oktagonu UFC i znów zrobił to w swoim stylu. Mateusz Gamrot przez długi czas czekał na kolejnego rywala, otwarcie mówiąc o problemach ze znalezieniem chętnego na walkę. Wielu zawodników miało odrzucać ofertę starcia z „Gamerem”, aż w końcu rękawicę podjął Ludovit Klein.

Choć nie był notowany w rankingu kategorii lekkiej, Słowak okazał się ryzykownym, ale dostępnym przeciwnikiem. Polak zdominował go w każdym aspekcie, wygrywając jednogłośną decyzją i wracając na ścieżkę zwycięstw.

Sprawdź kurs w Superbet

Do 255 PLN zł bonusu we freebetach na start w Superbet! Wysokie kursy, dwa freebety na początek i atrakcyjny pakiet powitalny.
Kod promocyjny FANSPORTU
Hazard może uzależniać. Graj tylko u legalnych bukmacherów. Gra u nielegalnych jest zabroniona i grozi konsekwencjami prawnymi.

Gamrot o Mańkowskim: „Musi być zawsze. To klasa!”

W narożniku Polaka nie zabrakło sprawdzonego składu. Oprócz trenerów Mike’a Browna i Thiago Alvesa obecny był również Borys Mańkowski — długoletni przyjaciel i kompan treningowy Gamrota. Obaj panowie wymienili kilka słów tuż po zakończeniu walki. O ich treść zapytał dziennikarz Artur Mazur z programu Klatka po klatce.

– Pewnie, że go kocham i, że dziękuję, że przyjechał tu do mnie – powiedział Mateusz. – Na pewno byłem wdzięczny, że jest. Tak jak powiedziałem wcześniej, nieoceniona pomoc i musi być zawsze. Pewnie będzie, ale za…biście się czuję z nim i jest klasa.

Obecność Mańkowskiego w narożniku to dla „Gamera” nie tylko wsparcie emocjonalne, ale także realna pomoc taktyczna. W przeszłości jego wskazówki miały wymierne skutki – jedna z nich w starciu ze Stephensem doprowadziła do poddania przez kimurę.

Gamrot po zwycięstwie z Kleinem wywołał do tablicy trzech potencjalnych przeciwników: Paddy’ego Pimbletta, Dana Hookera oraz Benoit Saint-Denisa. Ten ostatni mógłby być rywalem w walce wieczoru zaplanowanej na wrześniową galę UFC w Paryżu – o ile organizacja postawi właśnie na takie zestawienie.

Polak po walce nie doznał żadnych obrażeń. Jak sam powiedział z uśmiechem w rozmowie z Mazurem:

Które ciosy? Które ciosy? Ja nie pamiętam o ciosach żadnych, zero damage bro!

Podoba Ci się ten artykuł?

Zostaw ocenę
0
0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments

Najnowsze na youtube