Koniec marzeń o walce Jonesa z Aspinallem? „On już jest na emeryturze”
przez Jakub Hryniewicz
Tom Aspinall zaskoczył fanów stwierdzeniem, że Jon Jones… przeszedł już na emeryturę. Brytyjczyk nie zamierza czekać na wielką walkę z legendą i zapewnia: kolejny pojedynek mam już zaklepany.
W królewskiej kategorii wagowej UFC wciąż panuje chaos. Jon Jones zdobył tytuł mistrzowski ponad dwa lata temu i od tamtej pory tylko raz go bronił – w listopadzie ubiegłego roku, gdy znokautował wracającego po długiej przerwie Stipe Miocica.
Na skutek kontuzji „Bonesa” organizacja tymczasowo przekazała tytuł Tomowi Aspinallowi, który szybko rozprawił się z Sergeiem Pavlovichem. Od tamtej pory Brytyjczyk nieustannie upomina się o unifikację, choć z czasem jego ton uległ zmianie. Gdy ogłoszono, że Jones zmierzy się ze wspomnianym Miocicem, Aspinall – zamiast czekać – przyjął walkę w obronie pasa tymczasowego. Jego przeciwnikiem będzie Curtis Blaydes.
Mimo obietnic Dany White’a, który przekonywał, że pojedynek Aspinalla z Jonesem zostanie doprowadzony do skutku, Anglik zdaje się już nie wierzyć, że do niego dojdzie.
Sprawdź kurs w Superbet
Aspinall o Jonesie: „Nie ma o czym mówić. On już nie walczy”
Tom Aspinall był gościem podcastu Good Guy/Bad Guy, prowadzonego przez Daniela Cormiera i Chaela Sonnena. Gdy prowadzący poruszyli temat ewentualnego starcia z Jonesem, tymczasowy mistrz zareagował z niedowierzaniem.
– Jon jest na emeryturze. O czym wy, chłopaki, mówicie? Nie śledzicie go w mediach społecznościowych? Gość czerpie z życia garściami. Miał fantastyczną karierę, o czym wiemy. Wiemy też, że Jon to osoba głęboko wierząca, więc chciałbym mu powiedzieć: niech mu Bóg błogosławi. mu w tym, co robi w życiu i karierze. Idziemy dalej. Idziemy dalej.
– Jestem niekwestionowanym mistrzem świata wagi ciężkiej. Jestem gotowy stawić czoła wszystkim i rozruszać tę dywizję. Zawodnicy czekali zbyt długo. Ci goście, pretendenci, mają dość oczekiwania. Fani też. Jon przeszedł na emeryturę, czas ruszyć dalej.
Chael Sonnen zasugerował, że Aspinall zna już nazwisko swojego kolejnego rywala – i że ten rywal miał w ostatniej chwili odmówić walki.
– Zobaczycie, zobaczycie, naprawdę prędko zobaczycie. To ekscytujący czas dla wagi ciężkiej. Coś się rusza. Ludzie zapomnieli o istnieniu tej dywizji. Nikt ważny dawno nie walczył, gość wstrzymuje resztę stawki… To już stare wieści. Aktywny mistrz jest na miejscu i jest chętny na walkę z każdym! – powiedział Brytyjczyk, który zaraz dodał: – Powiem wam coś jeszcze. Znam już datę i miejsce walki.
Najbliższe tygodnie zapewne dadzą nam odpowiedź, ile prawdy jest w słowach Toma Aspinalla. Brytyjczyk wkręcił już raz wszystkich historią o wzmacnianiu pięści przez moczenie ich w benzynie… Toteż w tym przypadku również mógł uprawiać trolling, a przy okazji zagrać na nosie Jonowi Jonesowi.