Denis Labryga nie przejmuje się groźbami Załęckiego: „Niech on nie myśli, że…” [WIDEO]
przez Jakub Hryniewicz
Denis Labryga nie zamierza przejmować się groźbami Denisa Załęckiego. Głogowianin jasno zadeklarował, że jest gotów na każdy scenariusz, jaki zgotuje mu jego toruński rywal.
Konflikt dwóch freak fighterów o tym samym imieniu trwa już od dłuższego czasu. Denis Załęcki szybko wyrósł na jedną z czołowych postaci tego świata, a Labryga, wchodząc do gry, od razu obrał go na cel. Ich starcie wciąż pozostaje jednak jedynie w sferze dyskusji i medialnych zaczepek – i jak zapewnia „Bad Boy”, niewykluczone, że nigdy nie dojdzie do skutku… przynajmniej nie w klatce.
Do kolejnego spięcia między zawodnikami doszło podczas programu Eliminator. Labryga zadał pytanie, które – choć niepozorne – dotyczyło rodziny Załęckiego, a to wystarczyło, by torunianin zareagował wyjątkowo emocjonalnie. Atmosfera zrobiła się gęsta, a sytuacja niemal zakończyła się fizyczną konfrontacją.
Po programie „Bad Boy” w kilku wywiadach, m.in. dla Fansportu TV, dał jasno do zrozumienia, że nie zamierza dać Labrydze zarobić na wspólnej walce. Zapowiedział, że ewentualne porachunki mogą mieć miejsce gdzieś poza kamerami.
Labryga odpowiada: „Niech nie myśli, że nie jestem gotowy”
Na słowa rywala odpowiedział sam zainteresowany. Denis Labryga w rozmowie z Kacprem Mi z Fansportu TV nie owijał w bawełnę – zapowiedzi Załęckiego nie zrobiły na nim większego wrażenia. Przeciwnie, głogowianin przyznał, że jest przygotowany na każdą opcję:
– K…wa, dla mnie to nie jest problem. Mogę go rozp…dolić w pył. Mogę się z nim ustawić i tak dalej… Dla mnie to nie jest problem. Jak on będzie się na mnie czaił, to ja też jestem na to gotowy. Niech on sobie nie myśli, że nie jestem „ready” i się nie oglądam za siebie…
Labryga podkreślił, że sytuacje tego typu nie są mu obce i od najmłodszych lat musiał sobie radzić w napiętych momentach:
– To nie jest pierwszy raz, gdzie jest adrenalina. Mierzę się z tym od dziecka. Mam w tym doświadczenie, więc… Niech on się po prostu nie zdziwi – zaznaczył.
Choć emocje obu zawodników sięgają zenitu, trudno sobie wyobrazić, by ostatecznie doszło do ulicznej konfrontacji. Ale jedno jest pewne – temperatura przed FAME 26 nieustannie rośnie.