Załęcki stanowczo o potencjalnej walce z Glebą: „To byłoby ku*stwo” [WIDEO]
przez Jakub Hryniewicz
Patryk „Gleba” Tołkaczewski i Denis Załęcki nie zamierzają iść organizacji FAME na rękę. Choć według fanów to oni zasłużyli na ostatnie miejsca w głosowaniu, starcia między sobą – jak zapewniają – nie stoczą.
Widzowie wskazali swoich faworytów do turnieju FAME 26: GOLD, który odbędzie się już 12 lipca. Głosowanie zakończyło się dużym rozczarowaniem dla dwóch zawodników z Torunia. Zarówno „Bad Boy”, jak i „Gleba” uplasowali się na samym dole rankingu – odpowiednio na przedostatnim i ostatnim miejscu.
Jeszcze kilka tygodni temu zestawienie Denisa Załęckiego z którymś z topowych nazwisk, jak Labryga, Parke czy Omielańczuk, wydawało się niemal pewne. Tymczasem rzeczywistość szybko zweryfikowała przewidywania.
Sprawdź kurs w Superbet
Załęcki i Tołkaczewski jednomyślni: „Nie zawalczymy razem”
Zgodnie z dotychczasową praktyką, zawodnicy spoza finałowej ósemki mogli liczyć na występ w oddzielnym superfighcie. Wszystko wskazuje jednak na to, że tym razem się to nie wydarzy.
W rozmowie z Fansportu TV Denis Załęcki stanowczo zaprzeczył możliwości starcia z „Glebą”:
– Oczywiście, my się nie bijemy razem. Nie było nawet takiej możliwości… Ku*stwo to by było dla mnie. Dla niego to samo – uciął krótko torunianin.
Tę samą narrację podtrzymał Patryk Tołkaczewski, który w rozmowie z MMA-BNB również wykluczył konfrontację ze znajomym:
– Z Denisem nie biorę udziału w walce. Jesteśmy kolegami. Myślę, że drabinka miała być tak, żebyśmy nie walczyli razem. Ja od razu mówię, że nie będę z nim walczył. Mam z nim normalne relacje – zaznaczył „Gleba”.
W tej sytuacji FAME może stanąć przed dylematem. Obu zawodnikom nie powinno zabraknąć potencjalnych przeciwników – Tołkaczewski od dłuższego czasu słownie potyka się z Michałem Pasternakiem, a Załęcki, jak zawsze, generuje kolejkę chętnych. Niewykluczone więc, że obaj mimo wszystko pojawią się na karcie walk – tylko każdy w osobnym boju.
Tyle że… co wtedy z pozycją rezerwowego turnieju o złoto?