Denis Załęcki zarzeka się: „Jeśli podam im rękę, możecie ze mną jechać do spodu” [WIDEO]
przez Jakub Hryniewicz
Denis Załęcki w ostrych słowach podsumował Szalonego Reportera i Boxdela, twierdząc, że obaj są dla niego „skończeni”.
Jedna z najbardziej kontrowersyjnych postaci świata freak fightów znów znalazła się w centrum burzy. Denis Załęcki i jego partnerka Sandra Staniszewska stali się ostatnio obiektem fali krytyki – zarówno ze strony widzów, jak i środowiska internetowego. Powodem są nie tylko ich media społecznościowe, ale również zamieszanie wokół FAME 26.
Para wystąpiła niedawno w podcaście Szalonego Reportera, gdzie „Bad Boy” zdradził swoje plany na przyszłość, między innymi związane z wyjazdem do USA. W trakcie medialnych działań promocyjnych doszło też do pojednania Załęckiego z Boxdelem – jednak rozejm nie potrwał długo.
Najpierw Denis z hukiem wypadł z rozpiski gali, a chwilę później oberwało mu się z każdej strony – głównie po publikacji rozmowy między Tomaszem Matysiakiem a matką Sandry Staniszewskiej.
Załęcki nie wybacza: „Jeśli im podam rękę, możecie mnie rozliczyć”
Załęcki został usunięty z FAME 26 po kontrowersyjnej akcji wobec kibica na konferencji. W rozmowie z Fansportu TV nie krył rozgoryczenia – jego zdaniem potraktowano go niesprawiedliwie, bo podczas gdy za słowną zaczepkę i reakcję wobec widza został wykluczony z gali, Denis Labryga za rzucenie mikrofonem nie poniósł żadnych konsekwencji.
„Bad Boy” uważa, że to efekt zakulisowych działań Boxdela, który jego kosztem miał wypromować Labrygę. Załęcki nie szczędził też słów pod adresem Szalonego Reportera – zarzucił mu dwulicowość i hipokryzję, przypominając, że wcześniej miał mu doradzać w prywatnych sprawach, by ostatecznie uderzyć w niego publikacją rozmowy z panią Agnieszką.
W szczerej rozmowie z Michałem Tuszyńskim Załęcki kategorycznie odciął się od byłych znajomych:
– Ja zobowiązuje się, żeby takiemu ku…stwu jakim jest Boxdel nie podawać nigdy ręki. Zobowiązuję się, żeby takiemu ku…twu jakim jest Szalony Reporter nigdy nie podawać ręki. Jeśli to zrobię, to uwierzcie mi: możecie ze mną jechać do przodu. Ale nie chcę mieć z krzywidzicielami nic wspólnego – powiedział Załęcki.