Tomasz Sarara punktuje po finale turnieju FAME 26: „To absurd”
przez Jakub Hryniewicz
Tomasz Sarara po kilku dniach milczenia zdecydował się zabrać głos w sprawie finału FAME 26. Były kickbokser bez ogródek skomentował kontrowersje, które na długo zostaną w pamięci kibiców.
Gala FAME 26 miała być świętem freak fightów — z mocną kartą walk, turniejem o milion w sztabkach złota i wielkimi nazwiskami. Nawet niespodziewana zmiana w walce wieczoru nie ostudziła emocji. Uwagę wszystkich przyciągnął jednak ośmioosobowy turniej, który zakończył się w cieniu chaosu i niedomówień.
Zwycięzcą Golden Tournament został Denis Labryga, lecz jego triumf — zdaniem wielu — był okupiony kontrowersjami. Najpierw dyskusyjny werdykt w walce z Sararą, potem kontuzja Alberto, a finał zakończony… faulem.
Sprawdź kurs w Superbet
Tomasz Sarara punktuje: „Faul i zwycięstwo? To absurd”
Starcie Labrygi z Mateuszem Kubiszynem miało toczyć się bez limitu czasowego. Skończyło się jednak na kartach sędziowskich, po tym jak Denis trafił „Don Diego” w krocze. Kubiszyn nie był w stanie kontynuować walki, a sędzia — ku zdumieniu wielu — ogłosił zwycięstwo Labrygi na punkty.
To wywołało ogromne poruszenie wśród kibiców, a także konfrontację słowną między Kubiszynem a sędzią Piotrem Jaroszem. Internauci nie mieli wątpliwości: Labryga wygrał turniej po serii wątpliwych rozstrzygnięć.
Do sprawy odniósł się Tomasz Sarara w rozmowie z kanałem 6PAK, nie przebierając w słowach. Jego komentarz był jasny i stanowczy — faul to faul, niezależnie od intencji, a cała sytuacja jest według niego „absurdalna”.
– To już żeby nie zbudować jakichś „opowieści dziwnych treści” i miliona spekulacyjnych teorii spiskowych, uprośćmy to. Denis faulował – nieważne, intencjonalnie, nieintencjonalnie, chcący, niechcący, taki faul, czy inny… Gościu! Sfaulowałeś i wygrałeś turniej. To brzmi jak naprawdę duży absurd.
– Kiedy faulujesz… i ja nie chcę wchodzić, jaki to był faul, czy sędzia o nim wspominał, czy nie. Faul taki, który uniemożliwił twojemu rywalowi kontynuowanie pojedynku. Jeszcze mówi się o tym, że była to walka punktowana, a miała być niepunktowana – punktował krakowski kickbokser.
Sarara zwrócił również uwagę na fakt, że decyzja sędziego całkowicie wypaczyła taktykę „Don Diego”. Kubiszyn, znany z tego, że „rozkręca się z każdą minutą”, nie miał okazji wdrożyć swojego planu.
– Mateusz, wiadomo, jak dobry diesel się rozpędza. Na samym początku może nie zyskuje przewagi, ale z racji tego, że jest w stanie zajechać swoich rywali, dobrał do tego taką strategię. Miał później przechylić szalę zwycięstwa.
– Nagle okazuje się, że jego rywal kopie w jaja, sędzia mówi: „dobra, słuchaj, teraz liczymy punkty, choć miałeś taktykę zupełnie inną”. No jest to naprawdę nie fair w stosunku do Mateusza…
Były kickbokser przyznał też, że mimo wielkiego potencjału, turniej wymknął się spod kontroli. Zakończenie pozostawiło niesmak nie tylko u kibiców, ale i samych zawodników. Jak stwierdził: może warto dać Golden Tournament drugą szansę?
– Cały ten turniej, choć miał ogromny potencjał, trochę się wymknął spod kontroli organizatorom, zawodnikom, sędziom… No, może warto by było to powtórzyć?