Justin Gaethje nie ma zamiaru walczyć z Pimblettem: „Nie chcę bić się o pozycję, w której już jestem”
przez Jakub Hryniewicz
Justin Gaethje nie owija w bawełnę. Były tymczasowy mistrz jasno dał do zrozumienia, co sądzi o pomyśle UFC, by zestawić go w eliminatorze do walki o pas.
Amerykanin od lat jest jedną z ikon kategorii lekkiej, a jego walki to gwarancja bezkompromisowej wojny w klatce. Choć czasem sam ląduje na plakatach jako ofiara brutalnych highlightów – jak miało to miejsce na UFC 300 – to niejednokrotnie sam kończy rywali widowiskowymi nokautami. Tak było choćby w pamiętnym starciu z Michaelem Chandlerem, które dało mu przepustkę do mistrzowskich pojedynków.
Sprawdź kurs w Superbet
Gaethje o walce z Pimblettem: „Nie mam zamiaru”
Gaethje nie ukrywa rozczarowania ostatnimi ruchami UFC. W jego ocenie federacja niesprawiedliwie pominęła go przy zestawieniu Ilii Topurii z Charlesem Oliveirą. Brazylijczyk został brutalnie znokautowany, a gdy wydawało się, że „El Matador” rzuci wyzwanie komuś z czołówki – niespodziewanie wybrał… Paddy’ego Pimbletta.
Anglik, mimo że zajmuje dopiero 9. miejsce w rankingu, znalazł się na celowniku Topurii głównie z powodu medialnego konfliktu. Wielu fanów i zawodników uznało to za kpiny z logiki sportowej. Wśród potencjalnych rywali „The Baddy’ego” pojawił się Justin Gaethje – i ten pomysł absolutnie mu nie odpowiada.
– Absolutnie nie mam zamiaru [walczyć z Pimblettem]. Jeśli to walka, w której chcą mnie umieścić, to sądzę, że po prostu już mnie nie potrzebują – stwierdził w rozmowie z ESPN. – Wiem, że brzmię małostkowo, czy jak to zwał, ale jestem rankingowym numerem 3, mam trzy wygrane i przegraną w ostatnich czterech walkach. O walkę ze mną zabiegał były mistrz, zanim zwakował pas.
Zawodnik z Arizony otwarcie przyznaje, że nie podoba mu się kierunek, w jakim zmierza matchmaking UFC. Czuje się wykorzystywany do promowania mniej doświadczonych, młodszych zawodników.
– Wzięli nowego gościa i dali mu na rywala typa z rekordem 2-2 w ostatnich czterech walkach. Jeśli algorytm i zestawienia podpowiadają im, by wykorzystywać mnie, aż przegram, to muszę zrewidować moją rolę i przemyśleć działania.
– Zgodziłem się na system opierający się na zasługach. Tak też żyłem do tej pory. Arman dostał walkę o pas, a ja zgodziłem się walczyć z kimś innym. Arman miał walkę, ale wypadł. To dwa różne scenariusze. Nie spodoba mi się, jeśli miałbym się bić się o pozycję, w której już jestem.