Gleba komentuje zamieszanie po turnieju FAME 26: Zawodnicy nie czytali zasad
przez Jakub Hryniewicz
Patryk „Gleba” Tołkaczewski stanął w obronie Piotra Jarosza po kontrowersyjnym finale Golden Tournament na FAME 26. Zdaniem zawodnika, pretensje uczestników są bezzasadne – nikt z nich nie przeczytał regulaminu.
Golden Tournament zapowiadany był jako jedna z największych atrakcji gali FAME 26. Stójkowa formuła, wysoki poziom sportowy i milion złotych w czystym złocie do zgarnięcia – wszystko to budowało atmosferę dużego widowiska.
Zamiast sportowego święta, pozostał jednak spory niesmak. Denis Labryga sięgnął po wygraną, pokonując najpierw Tomasza Sararę po kontrowersyjnej decyzji, potem awansując dzięki kontuzji „Alberto”, a na koniec zwyciężając z „Don Diego” po przypadkowym faulu i interwencji sędziów. Finał odbywał się w formule „no time limit”, co tylko spotęgowało medialny chaos.
Sprawdź kurs w Superbet
Gleba” odpowiada krytykom: „Zawodnicy nie znali zasad”
Dodatkowym problemem okazały się nie do końca jasne zasady turnieju – choć promowano go jako wydarzenie na zasadach K-1, oficjalnie przyjęto reguły „MMA bez parteru”. Zamieszanie spotęgowało frustrację fanów. W odpowiedzi na narastającą krytykę główny sędzia FAME MMA, Piotr Jarosz, zapowiedział uproszczenie przepisów i ich publiczne udostępnienie.
Głos w sprawie zabrał również Patryk „Gleba” Tołkaczewski, uczestnik turnieju. W rozmowie z Michałem Tuszyńskim z Fansportu TV wyjaśnił kulisy sytuacji:
– Ja powiem tak, byliśmy na odprawie wszyscy, wszyscy zawodnicy. Piotr Jarosz pytał zawodników, czy czytali regulamin? Odpowiedzieli, że nie czytali. Takie było podejście zawodników. To były rozpisane reguły, mogliśmy je przeczytać i wszystko nam Piotr Jarosz tłumaczył – powiedział „Gleba”. – Dlatego takie pretensje, kłócenie się z sędzią… Jak idzie się do sądu i sędzia wydaje wyrok, to ludzie się nie kłócą. A tu… Łatwo wzbudzić zainteresowanie i wszyscy robią to po prostu.
– Ja uważam, że Piotr Jarosz jest najlepszym sędzią w Polsce i tego zdania nie zmienię. A nie ma ludzi nieomylnych – dodał torunianin.
Zapytany o to, czy Mateusz Kubiszyn został oszukany, Tołkaczewski odpowiedział, że „Don Diego” przegrywał walkę i sędzia musiał podjąć decyzję. Odniósł się też do ostrej wymiany zdań między Kubiszynem a Jaroszem – jego pełną wypowiedź można zobaczyć w materiale wideo powyżej.