Umowne limity nie są problemem w MMA. Trener Okniński: Najgorsze jest to, jak…
przez Jakub Hryniewicz
Mirosław Okniński nie widzi problemu w walkach zakontraktowanych w umownych limitach wagowych. Jego zdaniem dużo większym problemem jest sytuacja, gdy zawodnik nie potrafi zbić wagi i nie dotrzymuje ustaleń.
Organizacja KSW od lat uchodzi za lidera europejskiego rynku MMA. W jej szeregach znajdują się czołowi zawodnicy, których cechować powinien profesjonalizm – zwłaszcza w tak kluczowej kwestii jak robienie wagi przed walką.
Niestety, ostatnie wydarzenia rzuciły cień na to, co działo się nie tylko w klatce, ale i na dzień przed galą – podczas ważenia. Na KSW 109 zarówno Oleksii Polishchuck, jak i jego potencjalny zastępca Islam Djabrailov nie wypełnili limitu kategorii koguciej, co zmusiło Sebastiana Przybysza do pojedynku z Marcelo Morellim.
Sprawdź kurs w Superbet
Okniński o umownych wagach: „Nie to jest problemem”
Do podobnej sytuacji doszło również podczas gali KSW 108. Adam Soldaev przekroczył limit kategorii piórkowej o niemal 1,5 kilograma, a następnie znokautował Leo Brichtę. Temat zbijania wagi oraz walk w umownych limitach poruszył trener Mirosław Okniński w rozmowie z Michałem Tuszyńskim z Fansportu TV.
– Ogólnie zawodnik zawodowy powinien być profesjonalistą i zbicie wagi jest bardzo ważnym elementem. Jeżeli ktoś nie zbija wagi, to jest silniejszy, szybszy, dynamiczniejszy. Jeżeli ktoś nie zbija wagi, ma przewagę – ocenił pionier MMA w Polsce.
W dalszej części rozmowy temat zszedł na walkę wieczoru gali KSW 110 w Rzeszowie: Grzebyk vs Tulshaev. Pojedynek został zakontraktowany w umownym limicie do 80 kilogramów, mimo że obaj zawodnicy na co dzień walczą w dywizji półśredniej. Część fanów i ekspertów, a także sam Tulshaev, wyraziło zdziwienie takim rozwiązaniem.
Podczas gdy Dana White otwarcie krytykuje wszelkie „catchweighty”, trener Okniński stanął po stronie tej decyzji – szczególnie mając w pamięci wycieńczające ścinanie wagi przez Grzebyka przed starciem z Adrianem Bartosińskim.
– Wiesz o co chodzi? Jeżeli to nie jest walka o pas, czy walka wieczoru, to można się dogadać na ten 'catchweight’. Jak się dogadali na catchweight, to nie jest problem. Najgorsze jest to, jak ja wiem, że ty ważysz ’77’, a ty przychodzisz i mówisz, że nie zbijesz. To jest najgorsze.
– Jak się dogadaliśmy na catchweight, to nie jest problem. Problemem jest, jak nie zbijasz, a ja zbiłem. Jak się dogadaliśmy, że „po co zbijać, to jest kosztem zdrowia”, to nie jest problemem. Nawet, niech będzie to walka wieczoru. Najgorsze jest niedotrzymanie wagi – kontynuował trener. – Ja uważam, że to nie problem. To jest bicie piany, szkoda czasu.