Mateusz Gamrot odpuścił rewanż na prośbę klubu ATT? „Nie chcą wewnętrznych konfliktów”
przez Jakub Hryniewicz
Mateusz Gamrot zdradził, dlaczego zrezygnował z medialnych zaczepiek wobec Armana Tsarukyana. Jak tłumaczy, nie chciał szkodzić wizerunkowi American Top Team, gdzie obaj zawodnicy są kojarzeni jako reprezentanci klubu.
Do pierwszego pojedynku między Gamrotem a Tsarukyanem doszło kilka lat temu i choć Polak wyszedł z niego zwycięsko, zestawienie nie było mile widziane w środowisku ATT. Zarówno „Gamer”, jak i „Ahalkalakets” trenowali wtedy pod banderą tego samego amerykańskiego teamu, co stworzyło dla klubu niewygodną sytuację.
Po walce napięcia między zawodnikami nie ucichły. Tsarukyan nie pogodził się z porażką, a Gamrot podtrzymywał temat rewanżu, zarzucając Ormianinowi unikanie starcia i „wywieszenie flagi Japonii”.
Sprawdź kurs w Superbet
Gamrot: W ATT nie chcą wewnętrznych konfliktów
Z biegiem czasu zaczepki Gamrota wobec Armana ucichły. W rozmowie z Patrykiem Prokulskim z TVP Sport wyjaśnił powody:
– Oni nie chcą po prostu, żeby, tak jakby, zawodnicy ATT kłócili się między sobą, czy wyzywali się do walki, żeby nie robić złego wizerunku dla klubu po prostu. Była jedna wspólna historia nasza, w sensie Armana, kiedy UFC chciało nas zestawić, a on się bronił rękami i nogami, że nie chce do tego dojść – mówił Gamrot.
– Ja po tym też trochę tak jakby przestałem naciskać, bo skoro on już definitywnie zapiera się i nie chce, to wszystko zostaje tylko w rękach UFC, żeby doprowadzić do tego pojedynku. I jeżeli będą chcieli zrobić, to to zrobią po prostu. A te gierki medialne to bardziej właśnie grają medialnie, a nie wpływają jakoś tam na ruchy organizacji po prostu. Trochę więc tak jakby wyciszyłem to medialnie, aczkolwiek cały czas kąsam tam Dana Lamberta, że chcę tego pojedynku i jeżeli mogą, to niech doprowadzą po prostu do tego.
Gamrot przyznał, że władze ATT chciały uniknąć powtórki z sytuacji, jaka miała miejsce w przypadku Colby’ego Covingtona i Jorge Masvidala.
– Oni nie chcą powtórzyć sytuacji, kiedy był Colby Covington i Masvidal, bo to źle PR-owo wyglądało dla klubu, gdzie się kłócili, a później jeden i drugi musiał być wyrzucony – wyjaśnił „Gamer”. – Takie niesnaski. A jednak atmosfera w ATT naprawdę jest fajna, mocno koleżeńska. Wiesz, oni odbierają Armana jako zawodnika ich, ale ja go na przykład tam w ogóle nie widuję po prostu. Dlatego więc ja to tak inaczej trochę odbieram. I zawodnicy z ATT też to inaczej odbierają, więc… No, zobaczymy.