Rysiewski szczerze po zmianie werdyktu w walce KSW: „To moim zdaniem zły kierunek”
przez Jakub Hryniewicz
Zespół Adama Niedźwiedzia dopiął swego – wynik jego walki z Adrianem Zielińskim został oficjalnie zmieniony. Głos w sprawie zabrał również Wojsław Rysiewski, który nie krył irytacji całą sytuacją.
Jedną z najbardziej komentowanych walk podczas gali KSW 108 okazało się starcie Adama Niedźwiedzia z Adrianem Zielińskim. Choć emocji w oktagonie nie brakowało, to największe poruszenie wywołało zakończenie pojedynku. Walka została przerwana po nielegalnych łokciach Zielińskiego wymierzonych w tył głowy przeciwnika. Po analizie VAR sędziowie orzekli zwycięstwo Zielińskiego przez TKO, ale decyzja ta nie przeszła bez echa.
Obóz „Niedzia” nie zamierzał zostawić sprawy bez reakcji i błyskawicznie złożył protest. Federacja przyjęła argumentację jego zespołu – werdykt został ostatecznie zmieniony na No Contest. Na uznanie zasłużyło również zachowanie sędziego Łukasza Bosackiego, który publicznie przeprosił za błąd, otwarcie przyznając, że jego decyzja podjęta w trakcie walki była pomyłką.
Sprawdź kurs w Superbet
Wojsław Rysiewski: „Takie decyzje prowadzą nas na niebezpieczne tory”
Sytuację skomentował także dyrektor sportowy KSW, Wojsław Rysiewski, który od samego początku nie krył rozczarowania takim obrotem spraw. Jego zdaniem zmiana werdyktu ze względu na „ludzki błąd” może być bardzo niebezpiecznym precedensem:
– Mamy tu do czynienia z poważnym problemem. Nie jestem pewien, czy istnieje jakakolwiek procedura, która dopuszcza zmianę wyniku walki wyłącznie z powodu błędu sędziego. To stwarza ryzyko, że każda decyzja będzie mogła być później podważana – podkreślił w rozmowie z MMA-BNB.
Rysiewski nawiązał przy tym do sytuacji z pojedynku Martinek vs. Omielańczuk, gdzie mimo powszechnego przekonania, że Martinek wygrał, nie było podstaw do zmiany werdyktu, bo – jak mówi – „tak ocenili to sędziowie”.
– Wchodzimy na bardzo śliski grunt. Jeśli zaczniemy cofać decyzje sędziów po gali, to zaraz zawodnicy będą wchodzić do klatki i domagać się zmiany wyniku, bo coś im się nie spodobało. To zły kierunek – dodał.
Dyrektor sportowy KSW odniósł się również do chaotycznego przebiegu procedury z udziałem systemu VAR. Jak przyznał, miał otrzymywać sprzeczne informacje na temat tego, czy sędzia Paulina Bońkowska była zaangażowana w analizę powtórek:
– Najpierw powiedziano mi, że brała udział, potem że nie, później znowu, że jednak była obecna. Sam już nie wiem, co się wydarzyło. Finalnie poczułem się jak idiota. Ale przeżyję – skwitował z rozgoryczeniem.
Cały materiał poniżej.