Omielańczuk po turnieju FAME o milion i kontrowersjach: Szczerze? Sarara wygrał walkę z Denisem
przez Jakub Hryniewicz
Daniel Omielańczuk, który przez kontuzję wypadł z obsady turnieju FAME MMA o milion złotych w sztabkach złota, zabrał głos w sprawie kontrowersji po ostatniej gali.
Trenujący w WCA weteran wagi ciężkiej był jednym z faworytów kibiców do startu w Golden Tournament. Niestety poważny uraz wykluczył go z rywalizacji. Ostatecznie po najwyższą nagrodę sięgnął jego klubowy kolega Denis Labryga.
Triumf głogowianina wywołał jednak spore poruszenie wśród fanów. W ćwierćfinale pokonał on Tomasza Sararę po kontrowersyjnej decyzji, a finał wygrał w formule No Limit po przerwaniu walki w wyniku nieintencjonalnego faulu rywala.
Sprawdź kurs w Superbet
Daniel Omielańczuk o przebiegu turnieju: „Tu powinien być No Contest”
W rozmowie z Michałem Tuszyńskim z Fansportu TV Daniel Omielańczuk przyznał, że w jego ocenie Denis Labryga nie powinien awansować do półfinału. Podkreślił jednak, że nie uważa freak fighterów za winnych kontrowersji, a problem widzi w samej organizacji i zasadach.
– Szczerze, ja nie wiem do końca… Ja nie byłem na odprawach sędziowskich, o zasadach. Dla mnie, jeżeli są zasady K-1, a mówią, że to K-1, no to K-1. Jak mam być szczery, no to uważam, że pierwszą walkę wygrał Tomek Sarara. Mówię to czysto, bez żadnych pod kontekstów, tak, jak uważam. Trzecia walka, bo druga to sorry, Alberto, ale nie ta klasa Denisa, żeby wychodzić z takim zawodnikiem.
– Trzecia walka… No, ciężko powiedzieć. Bo jeśli jest No Limit, to nie liczą się nokdauny. No tu policzyli. Uważam, szczerze, że tu powinien być No Contest i na następnej gali powinien być finał. To by było najuczciwsze – ocenił Omielańczuk.
– Dużo kontrowersji, dużo niewyjaśnień. Ale wydaje mi się, że to nie wina zawodników, tylko wina nie do końca, gdzieś tam, zrozumiałych zasad. I uważam, że jeśli robimy K-1, to trzeba zatrudnić profesjonalnych sędziów, którzy się tym zajmują. Wtedy nikt by nie miał pretensji, nikt by nie miał pretensji do sędziego Jarosza i nie byłoby tych kontrowersji niepotrzebnych. Przy takiej gali, gdzie jest tylu zawodników, wchodzą takie pieniążki, to ci sędziowie by tak nie obciążyli budżetu federacji – dodał.