Michał Oleksiejczuk wciąż gotów na walki za pięć dwunasta: Jeśli oferta będzie dobra, czemu nie?
przez Jakub Hryniewicz
Czy Michał Oleksiejczuk rezygnuje z walk branych na ostatnią chwilę? Cytując klasyka: „Otóż, nie”.
„Husarz” kilka miesięcy temu przerwał serię porażek w UFC. Warto jednak przypomnieć, że w wielu z tych starć nie miał okazji przejść pełnego obozu przygotowawczego — większość propozycji pojawiała się dosłownie w ostatniej chwili. Żarty o „trenowaniu w szopie” można więc odłożyć na bok, bo realia były zupełnie inne.
Zmiana przyszła wraz z przeprowadzką — Michał i jego brat Cezary dołączyli do klubu Fighting Nerds. Efekt? Dobrze przygotowany Oleksiejczuk rozbił Sedriquesa Dumasa, a teraz, podczas UFC 319, zmierzy się z Geraldem Meerschaertem.
Sprawdź kurs w Superbet
Oleksiejczuk: „Jeśli oferta będzie dobra, czemu nie?”
W rozmowie z Michałem Tuszyńskim w studiu Fansportu TV „Husarz” został zapytany, czy definitywnie odpuszcza przyjmowanie walk w ostatniej chwili.
Wiesz co, no nie. Jeśli by była oferta na kogoś z rankingu i jeżeli by były dobre warunki, by taką walkę wziąć, to czemu nie? Można walczyć. Ja cały czas jestem w dobrej formie. Wiadomo, że jak bierzesz na ostatnią chwilę, to nie masz pełnego obozu przygotowawczego. Ale ogólnie ja trenuję cały rok, więc jestem gotowy.
Jeśli by była okazja zawalczyć z kimś z rankingu i zaryzykować, to bym to bez problemu zrobił.Michał Oleksiejczuk do oktagonu powróci już w najbliższy weekend — w nocy z 16 na 17 sierpnia zawalczy w karcie wstępnej UFC 319. Gerald Meerschaert wejdzie do pojedynku po dwóch porażkach z rzędu: przez decyzję z Bradem Tavaresem oraz poddanie z Reinierem de Ridderem.