Mamed Khalidov szczerze o ostatniej „ogromnej” ofercie UFC. Zadecydowała rozmowa z szefem KSW
przez Jakub Hryniewicz
Mamed Khalidov wrócił wspomnieniami do momentu, gdy otrzymał jedną z najbardziej kuszących ofert od UFC. Choć federacja kusiła go dużymi pieniędzmi, legenda KSW nigdy nie zdecydowała się na występ w oktagonie.
Temat „Khalidov w UFC” od lat rozbudza wyobraźnię kibiców. Pochodzący z Czeczenii zawodnik przez lata dominował w KSW, a jego walki biły rekordy popularności. W czasach, gdy w UFC niepodzielnie panował Anderson Silva, wizja starcia „Pająka” z Mamedem elektryzowała fanów. Choć oferty były atrakcyjne, Khalidov konsekwentnie pozostawał wierny polskiej organizacji.
Sprawdź kurs w Superbet
„To nas zabije” – Mamed o decyzji z 2017 roku
Gościem Kanału Sportowego był Mamed Khalidov, który ujawnił kulisy ostatniej propozycji z UFC. Jak się okazało, chodziło o rok 2017 i planowaną w Gdańsku walkę wieczoru z Lyoto Machidą.
– Ostatnia oferta była z Mchidą w Gdańsku. Dostałem propozycję, walka wieczoru z Machidą. Super wyzwanie, super zestawienie. Na tamten czas UFC dawało ogromne pieniądze. Na tamten moment na pewno z dwa razy większe niż w KSW – wspominał Mamed.
Decyzja jednak nie przyszła łatwo. Po rozmowie z Maciejem Kawulskim Khalidov uznał, że nie może odejść z KSW.
– Powiedziałem mu, że jest taka propozycja. On się zawiesił i powiedział mi jakby: „To nas zabije”. Po czym dodał: „Wiesz co, zawsze byłem z tobą, w każdej twojej decyzji. Jest twoja wola, idziemy tam”. Jak tak powiedział, to odpowiedziałem, że jeżeli to ma zaszkodzić KSW i zrobić jakiś minus itd., pieniądze nic nie znaczą dla mnie. Więc za jego zachowanie, jest kontr zachowanie – wyjaśnił legenda MMA.
W tamtym czasie Khalidov znajdował się na fali 15 zwycięstw z rzędu, a chwilę wcześniej triumfował w walce wieczoru pierwszego KSW Colosseum. Choć później przyszła trudniejsza seria porażek, Mamed przypomniał o swojej klasie efektownym nokautem na Scottcie Askhamie.