Denis Załęcki chciał walki 2 vs 1 w Prime MMA! Arkadiusz Tańcula zdradził szczegóły
przez Jakub Hryniewicz
Natan Marcoń w jednym ze swoich Instastories przekazał, iż Denis Załęcki miał prosić Prime Show MMA o walkę. Okazuje się, iż faktycznie „Bad Boy” miał wystąpić do organizacji z propozycją.
Torunianin nie ma za sobą najlepszego okresu… Choć odległym wydaje się być czas, kiedy był on dobry. Denis Załęcki w ostatnich miesiącach został dwukrotnie skreślony przez kibiców w głosowaniu, by koniec końców całkiem nie wystąpić na FAME 26 po uderzeniu kibica.
Do tego dochodzą oczywiście liczne wywiady „Bad Boya”, jak ten dla Michała Tuszyńskiego z Fansportu TV, gdzie nie zabrakło wielu mocnych akcentów. Internauci wytykają Denisowi, iż ten robi wiele przeciwko zasadom, które wszem i wobec głosił. Freak fighterowi oberwało się też od duetu „Szalony Tańcula”. Arkadiusz i Matysiak wyśmiewali torunianina, a nawet nagrali na niego diss.
W ostatnim materiale ze swoim udziałem, Załęcki wypowiedział się między innymi o swojej przyszłości w świecie freaków. Choć twierdzi, iż nie jest to dla niego potrzebne, to nie wyklucza powrotu. Natan Marcoń w jednym ze swoich niedawnych Instastories twierdził, iż Denis, którego nie chce żadna federacja, miał dzwonić do Prime Show MMA z propozycją występu pod ich szyldem i… informacje te potwierdził Arkadiusz Tańcula.
Sprawdź kurs w Superbet
Tańcula: Denis chciał walki 2 na 1, chciał wyjaśnić mnie i…
Nowy włodarz Prime Show MMA po programie z pierwszymi pojedynkami formatu Młócka, mimo potężnej chrypy, udzielił wywiadu kanałowi TV Reklama. Tam też przedstawił szczegóły telefonu „Bad Boya” i tego, z kim chciał się zmierzyć:
– Był telefon do nas, do Prime’u, że chciałby wyjaśnić nas, mnie i „Szalonego” w walce 2 na 1. Ja mu powiedziałem, że „stary, nie ma problemu, wszystkie badania mam porobione, mogę wbić na bombę, zrobić sto kilogramów” – zdradził Tańcula.
Włodarz, aktor i piosenkarz gorzko ocenił też umiejętności Denisa Załęckiego. Jak sam stwierdził, jego jedyne atuty to wielkość i agresja w pierwszej fazie pojedynku. Po pierwszej rundzie torunianin oddycha już jednak rękawami, a Tańcula nie miałby problemu, by zmierzyć się z „Bad Boyem” po nowym roku:
– Co by nie mówić, on nie umie się bić. Jest duży, agresywny, w pierwszej rundzie jeszcze coś tam, ale potem by się spompował. Myślę, że spokojnie mógłbym go na styczeń zrobić. Mie ma najmniejszego problemu. Technicznie jest dużo słabszy ode mnie.