Jedyny zawodnik, który pokonał Ankalaeva wspomina: Uszkodził mi szczękę, pogruchotał żebra
przez Jakub Hryniewicz
Jedyny zawodnik w historii, który może pochwalić się zwycięstwem nad Magomedem Ankalaevem, zabrał głos na temat mocy, jaka drzemie w Rosjaninie.
Ostatnie dni dzielą nas od gali UFC 320, na której mistrz wagi półciężkiej Magomed Ankalaev spotka się ponownie z tym, któremu pas odebrał. Alex Pereira zanotował miałki występ na marcowej gali i był jedynie tłem dla Rosjanina.
„The Big Ank” odgraża się, iż nie jest to szansa dla Brazylijczyka na zemstę, a raczej możliwość dla niego samego, by tym razem znokautować „Poatana”. Pereira zaś twierdzi, że w pierwszym starciu przez wcześniejsze problemy zdrowotne był przygotowany na 40%. Teraz nic ma mu nie doskwierać i spodziewa się zupełnie odmiennego przebiegu pojedynku.
Sprawdź kurs w SUPERBET – Transmisja UFC za darmo!
Paul Craig wspomina wygraną nad Ankalaevem
W rekordzie Magomeda Ankalaeva znajdują się jedynie dwa potknięcia. Jednym z nich jest pamiętny remis z walki z Janem Błachowiczem. Drugim zaś – przegrana z Paulem Craigiem. Czerwony kwadracik nie odzwierciedla jednak tego, jak on wyglądał.
Emerytowany obecnie Szkot do pojedynku z Magomedem Ankalaevem przystępował po dwóch przegranych z rzędu i był o włos od pożegnania się z UFC. Debiutujący wówczas Dagestańczyk był nieznaną postacią.
– Pamiętam, jak przed wejściem słuchałem komentatorów: jest mistrzem sambo, mistrzem tego, tamtego… Spojrzałem na trenera, a on rzucił: nie przejmuj się – wspominał Craig w programie UFC Unfiltered rozbawiając rozmówców.
To, jak jednostronna była walka, najlepiej oddają słowa samego „Bearjew”:
– Przez prawie 14 minut narzucał mi swój plan. Był bardzo eksplozywny, bardzo silny. W pewnym momencie po prostu mnie sprowadził zapaśniczo i to tak, jak ojciec kładzie dziecko bobasa do snu.
– To zdecydowanie najtrudniejszy rywal, z jakim przyszło mi się mierzyć. Uszkodził mi szczękę, pogruchotał żebra. Tak mnie sprał, że przez następne dwa dni nie mogłem się poruszać. Zniszczył mi nogi, zniszczył mi ręce – wspominał Szkot.
Paul Craig ostatecznie jednak ostatecznie zwyciężył i zachował miejsce w szeregach UFC na kolejnych 7 lat. Dramatyzmu wszystkiemu dodaje fakt, iż duszenie trójkątne Ankalaev odklepał dosłownie w ostatniej sekundzie pojedynku.
– To było wyjątkowe. Przez całą walkę nie miałem nic do powiedzenia, a ta jedna akcja uratowała mi kontrakt i dalszą karierę – powiedział Craig.