Mateusz Gamrot wyjaśnia powody słynnego sprintu na UFC w Rio: Pomyślałem, że wychodząc do klatki…
przez Jakub Hryniewicz
Tuż przed walką wieczoru gali w Rio de Janeiro Mateusz Gamrot wykonał bieg, z którym nagranie błyskawicznie obiegło świat. Polak wyjawił powód swego zachowania.
Popularny „Gamer” z zaledwie trzytygodniowym wyprzedzeniem wyraził chęć, by wejść do paszczy lwa. Ciężko bowiem inaczej określić starcie na brazylijskiej ziemi z lokalnym bohaterem i żywą legendą miejscowej sceny sportów walki.
Charles Oliveira okazał się jednak zbyt trudnym wyzwaniem. Były mistrz wagi lekkiej UFC poddał Mateusza Gamrota już w 2. rundzie zestawienia. Przed tym jednak doszło do dość nietypowego wyjścia Polaka do klatki.
Sprawdź kurs w SUPERBET – Transmisja UFC za darmo!
Mateusz Gamrot wyjaśnia powody sprintu do oktagonu
Mowa oczywiście o słynnym już sprincie „Gamera”. Polak będąc zaledwie kilka kroków od wyjścia przed trybuny rozpędził się i biegnąc do klatki nie wyrobił na zakręcie. Nagranie z jego biegu błyskawicznie obiegło świat.
Gamrot max dosed to Tylenol backstage to gain peak weaponized autism pic.twitter.com/L5oatNbANB
— Luca Fury (@LucaFury) October 12, 2025
W programie Oktagon Live Mateusz Gamrot odniósł się do tej sytuacji. W komentarzu przyznał, zgodnie z przewidywaniami niektórych, iż była to kwestia tego, by nie wchodzić w interakcje z fanami Oliveiry.
– Chodziło ogólnie o to, żeby nie konfrontować się z tą brazylijską publiką. Pierwsze zderzenie z nimi miałem na treningu medialnym. To było w środę. Byłeś Patryk, to widziałeś, co się działo. Krzyczeli po brazylijsku, że „mnie zabiją”, mnóstwo tych „fakerów” dostawałem, gdzieś tam miny na ryju… – powiedział Gamrot.
Pan Mateusz przyznał też, iż po treningu medialnym rzucił do Łukasza Rajewskiego, iż zrozumiał zachowanie Armana Tsarukyana. Były rywal Polaka swego czasu rzucił się na jednego z zaczepiających go fanów, za co spotkała go kara. „Gamer” wolał takowej uniknąć.
– Później sobie pomyślałem, że wychodząc do walki, już nie mam czasu na to, żeby się z nimi ścierać, przekrzykiwać czy coś, więc obrałem strategię, że wybiegnę do tego oktagonu. Tylko nie przeliczyłem, że ta ścieżka będzie tak krótka i na tym zakręcie prawie nie wyrobiłem. Za szybko się rozpędziłem do tego. Ale to chodziło o to, żeby się nie ścierać z tą publiką, tylko jak najszybciej znaleźć się pod oktagonem. Minąć tę okazję, żeby oni mogli się wyżyć na mnie.