Trener Okniński wbił szpilkę w dyrektora sportowego KSW: Pinokio, nie kłamałem!
przez Jakub Hryniewicz
Trener Mirosław Okniński postanowił odnieść się do niedawnego wideo, które w swych mediach społecznościowych zamieścił Mariusz Pudzianowski.
Były strongman znajduje się od kilku miesięcy poza KSW. „Pudzian” dogadał się na jeszcze jeden pojedynek, który stoczył przeciwko Eddie’emu Hallowi. Po tym zaś, choć przegrał z debiutantem w nieprzystojącym tak doświadczonemu zawodnikowi stylu, wydawało się, że znajdzie się na prostej drodze do FAME.
Tymczasem Martin Lewandowski w niedawnej serii szybkich pytań dla Kanału Sportowego przyznał, iż zawiódł się na Pudzianowskim, ale jest w stanie wyobrazić sobie dalszą współpracę. Inaczej na to patrzy pan Mariusz, który nie przebierał w słowach na swoich mediach społecznościowych.
Sprawdź kurs w Superbet
Mariusz Pudzianowski z medialną ofensywą w KSW
Popularny „Pudzian” na swoim Facebooku najpierw zamieścił wpis, w którym zakomunikował, iż nie widzi pola do dalszej współpracy z KSW. Jakiś czas później dorzucił wideo z odniesieniem do słów Wojsława Rysiewskiego, którego porównał do Pinokia.
– Gdzie mam wyjść? – podsumował retorycznym pytaniem słowa dyrektora sportowego KSW z wywiadu dla MMA – BNB, który powiedział: „Niech wyjdzie jakiś zawodnik i publicznie powie, że mu nie zapłaciliśmy. Czekam”.
Trener Okniński ze szpilką w Rysiewskiego: Pinokio, nie kłamałem!
O finansach KSW jakiś czas temu w studio Fansportu TV wypowiadał się trener Mirosław Okniński. Popularny „Łowca Skór” ujawnił wówczas, iż rzekomo organizacja ma mieć opóźnienia z opłacaniem faktur.
Tymczasem na jego social mediach pojawiła się rolka, w której odniósł się do słów Pudzianowskiego i wbił szpilkę w Rysiewskiego:
– Pozdrawiam Pinokia. Pinokio, widzisz, ja nie kłamałem. Nie musisz udowadniać, że jesteś słoniem, Pinokio. Po prostu jesteś słoniem, bo wyszedł ktoś, kto powiedział, że jest problem. Pinokio, pozdrawiam! Natomiast myślę, że sport się obroni, Pinokio zmądrzeje i pan Lewandowski też pójdzie po rozum do głowy i będzie chciał po swojej stronie mieć ludzi, którzy chcą dobra dla tego sportu.