Natan Marcoń chętny na sparing z Różalem: Włączymy kamerę, a dochód przeznaczymy na zwierzaki
przez Jakub Hryniewicz
Natan Marcoń skomentował reakcję Marcina Różalskiego na jego ostatnią zaczepkę. Freak fighter potwierdził, iż jest gotów przyjechać do „Różala” na sparing, który chciałby przekuć w coś dobrego.
Bardzo nieoczekiwanie popularny „Kraken” zaczepił byłego mistrza wagi ciężkiej KSW na niedawnym programie promującym galę FAME 28: ARMAGEDON. Różalski jest wielkim krytykiem świata freak fightów, a Natan Marcoń wypomniał mu, że przecież pojawiał się przy okazji pierwszych gal, a nawet zdarzyło mu się zasiadać na stanowisku komentatorskim.
Młodzian z Gliwic odważnie stwierdził też, że jest w stanie zbić „Różala” w boksie. Weteran królewskiej kategorii wagowej odpowiedział „Krakenowi” w dość niekonwencjonalny sposób. Na koncie w serwisie Instagram zamieścił krótką rolkę z widocznym pistoletem na macie oraz nagranie, jak oddaje mocz.
– Spodziewałem się takiej odpowiedzi – skomentował to w rozmowie z MMA – BNB Marcoń.
Sprawdź kurs w Superbet
Natan chętny na sparing z Różalem: Włączymy kamerę i dochód przeznaczymy na zwierzaki
Mateusz Mściwujewski ze wspomnianej redakcji zapytał Marconia, jak ten odebrał post Różalskiego. Złotousty freak fighter niespecjalnie się tym przejął.
– Spodziewałem się takiej odpowiedzi. Nie obrażając go, ale to jest patus. To jet patus. On chyba sam ma jakąś… No, to jest patus. Sam ma jakąś przeszłość ciężką. To jest osoba wywodząca się z patologii. Jedynie, fajnie, szanuję go za to, że pomaga zwierzętom. I za to, że był dobrym sportowcem, bo aktualnie jest kontuzjowanym emerytem z problemami z prostatą.
Marcoń otrzymał też wiadomość od partnerki Różalskiego, która wysłała mu koordynaty z zaproszeniem na sparing – między innymi, aczkolwiek całej wiadomości przytaczać nie będziemy.
– Ja go zaprosiłem na sparing, bo mnie mój przyjaciel Michał Pasternak zapytał, czy jakby mi wysłał adres, to bym przyjechał. Powiedziałem, że tak. Wysłał adres, tylko nie podał terminu – powiedział Natan.
– Ja jestem w stanie tam pojechać po walce, tylko niech mi po walce przez tydzień poda konkretny termin – kiedy tam przyjechać i ja przyjadę, to się zmierzymy… lub zrobimy to charytatywnie. Włączymy jakąś kamerę i cały dochód zrobimy na zwierzaki, na jego, albo kogoś innego fundację – kontynuował. – Ja jestem na to jak najbardziej chętny, więc… czekam. Czekam. Nie będę dłużej niż tygodnia po walce zostawał w Polsce, bo tu nie jest moje miejsce do życia. Żyję gdzieś indziej.
Wydaje się jednak, że odwiedziny Różalandu przez Natana Marconia nie dojdą do skutku. „Kraken” może się zasłaniać, iż nie pasuje mu termin, miał inne plany, i tak dalej. Ciężko też wyobrazić sobie, by Różalski z otwartością wysłuchał wyjaśnień gliwiczanina, na czym polega jego performens.