Dan Hooker nie załamuje rąk po przegranej: Nie sięgnę po pas UFC, ale będę niszczył ludziom marzenia
przez Jakub Hryniewicz
Dan Hooker nie schował głowy w piasek po przegranej z Armanem Tsarukyanem. Nowozelandczyk ma już pomysł na kolejny pojedynek.
Nowozelandczyk nie unika trudnych wyzwań, co w przeszłości było widać po braniu walk z Islamem Makhachevem, Michaelem Chandlerem, czy Mateuszem Gamrotem. Dwie pierwsze przegrywał, ale wiktoria nad Polakiem dała mu sporego kopa w rankingu.
Notowania Dana Hookera na tyle poleciały w górę, że zaczęto stawiać go blisko czuba kolejki do title shota. O takowym mógłby myśleć, gdyby pokonał Armana Tsarukyana, co byłoby potężną sensacją. Takowej jednak nie stwierdzono – Ormianin zdemolował Nowozelandczyka i poddał go w drugiej rundzie main eventu katarskiej gali UFC.
Sprawdź kurs w SUPERBET – Transmisja UFC za darmo!
Dan Hooker szczerze o swojej sytuacji i kolejnej walce: Obaj jesteśmy do kitu!
35-letni zawodnik po raz trzynasty w karierze musiał przełknąć gorycz porażki. Dan dobrze zdaje sobie sprawę, co czerwony kolejny kwadracik po walce z Tsarukyanem oznacza dla jego przyszłości:
– Najprawdopodobniej nigdy nie sięgnę po pas – ocenił gorzko swą sytuację Hooker w wywiadzie dla The Mac Life. – Ale wciąż będę się tu kręcił i będę psuł cele i marzenia tylu osobom, ilu tylko zdołam. Skoro ja nie mogę po to sięgnąć, to nikt nie może.
– Jest, jak jest. Nie ma za bardzo co tu analizować. Spróbowałem swoich sił z numerem jeden wagi lekkiej na świecie. No, jest gość dobry… Co mam więcej dodać? Mierzyłem wysoko i się okazało, że za wysoko. Nie wyszło mi – dodał „Wisielec”.
Dan Hooker ma już pomysł na swoją przyszłość. Oprócz wspominanego psucia karier wschodzącym gwiazdom, Nowozelandczyk będzie celował w starcie z Renato Moicano, mając dość nietypowe spojrzenie na ich zestawienie:
– Nie chcę wstrzymywać dywizji. Jestem gotów walczyć z każdym z rankingu. Lecę dalej. Chciałbym zawalczyć bliżej domu, więc może z Renato Moicano w Sydney? Myślę, że to by była fajna walka. My też mielibyśmy z niej sporo „funu”. To byłaby dobra walka, obaj jesteśmy do kitu! – powiedział roześmiany Hooker.
Sugestia walki ewidentnie spodobała się Brazylijczykowi, który roześmianymi emotikonami zareagował na szota z wywiadu „Wisielca”, a w kolejnym wpisie na platformie X (dawniej Twitter) napisał swoje słynne: Dan Hooker, łatwa kasa.