Arman Tsarukyan nadal nie uznaje przegranej z Gamrotem. Wskazał mankament Polaka
przez Jakub Hryniewicz
Daniel Cormier przeprowadził wywiad z Armanem Tsarukyanem, w którym nawiązał do Mateusza Gamrota.
Jeśli chcecie wytłumaczyć komuś, jak przewrotny jest świat MMA, wystarczy podać za przykład rywalizację w kategorii lekkiej. Mateusz Gamrot pokonał Armana Tsarukyana przez decyzję, ale później musiał uznać wyższość Dariusha, Hookera oraz Oliveiry. „Ahalkalakets” z kolei „Benny’ego” znokautował, Nowozelandczyka poddał, a Brazylijczyka pokonał na punkty. Patrząc jedynie na wyniki na papierze, ciężko doszukać się w tym logiki.
Sprawdź kurs w SUPERBET – Transmisja UFC za darmo!
Arman Tsarukyan: Jestem przeciwieństwem Gamrota
Pokonując Dana Hookera, Ormianin przedłużył swoją serię wygranych do pięciu z rzędu. Ostatnią przegraną była to poniesiona z Polakiem, choć po dzień dzisiejszy Tsarukyan się z nią nie zgadza. Goszcząc na kanale Daniela Cormiera, gdy Amerykanin przywołał tamto starcie, lider rankingu wagi lekkiej błyskawicznie dał do zrozumienia prowadzącemu, co myśli o tamtym starciu.
– Po pierwsze: nie przegrałem tamtej walki. To była zła decyzja – orzekł już na wstępie Arman. – Mateusz Gamrot przegrał z Oliveirą, z Beneilem Dariushem, z Hookerem. Ja pokonałem ich wszystkich. Gamrota też pokonałem – dodał Ormianin.
Mateusz Gamrot, podobnie jak „Ahalkalakets”, przewracał Nowozelandczyka na deski. Ostatecznie jednak jego starcie zakończyło się przegraną. Tsarukyan wskazał główny mankament w grze Polaka:
– W tym sporcie są poziomy. Gdy oglądasz jego walki, widzisz, że możesz go przewracać i trzymać na deskach – skomentował swoje obserwacje pojedynków Hookera Arman.
– Gamrot nie wierzy w swoją stójkę, wskakuje w nogi z dużego dystansu. Potem nie ma dobrej kontroli w parterze. Może przewracać ludzi, ale na dole nie potrafi ich kontrolować. Taki jest jego problem. Ja jestem jego przeciwieństwem. Ani trochę nie martwiłem się, że nie będę mógł utrzymać Hookera na macie – powiedział.
Kipiący pewnością siebie pretendent dodał też, kiedy poczuł, że ma Dana Hookera na widelcu. Czując to zaś ani na chwilę nie zawahał się przed skończeniem rywala:
– Gdy go obaliłem w drugiej rundzie i znalazłem się na górze, wiedziałem, że go skończę. Po prostu to czułem. Po tym kolanie, którym trafiłem go w pierwszej rundzie, nadal chwiał się na nogach. Gdy zaś potem zacząłem ground-and-pound w drugiej odsłownie, poczułem, że jest już bardzo słaby. Już wtedy chciał się poddać. Jak złapałem trójkąt rękami, już wiedziałem, że nie ma takiej możliwości, żebym go nie skończył.