Odpalony HeavyHeart przed GROMDA 23: czarny pan powrócił, więc na kolana, Polaczki [WIDEO]
przez Jakub Hryniewicz
Rywal Sebastiana Skiermańskiego robi wszystko, by do czerwoności rozjuszyć polskiego bijoka przed galą GROMDA 23.
Już jutro, 5 grudnia, odbędzie się kolejny Krwawy Piątek. Na kibiców standardowo czeka masa rozrywki, którą dostarczą najlepsi bijocy walk na gołe pięści. Poleje się krew, popękają kości, a przede wszystkim fani zobaczą to, na co zawsze czekają, czyli ciężkie nokauty.
Tego też można spodziewać się po starciu kapitanów POLSKIEJ SIŁY oraz BLACK POWER. Ku końcowemu tryumfowi ekipy prowadzić będą Sebastian „Mr. Scarface” Skiermański oraz kontrowersyjny, nawet jak na warunki GROMDY, „HeavyHeart”.
Oglądaj galę GROMDA 23 za 20 PLN
Odbierz najtańszy dostęp do gali GROMDA 23. Wystarczy, że wypełnisz prosty formularz, otworzysz konto w Fortunie z otrzymanego linku i wpłacisz depozyt 20 zł. Następnie obstaw pierwszy kupon za 20 zł z jedną wybraną walką z karty GROMDA 23. Po weryfikacji na podany adres email otrzymasz kod PPV.
Poniżej prosta instrukcja krok po kroku, jak odebrać voucher na GROMDA 23.
Odbierz najtańszy kod PPV na GROMDA 23 i oglądaj na żywo
HeavyHeart odgraża się Scarface’owi i hejterom
Na kanale YouTube organizacji GROMDA pojawiło się nagranie z udziałem właśnie Kameruńczyka. Ten ponownie w bardzo ostrych słowach odniósł się do hejterów, a przede wszystkim – do samego Skiermańskiego.
– Nie płakać, Polaczki! Wasz czarny pan powrócił, więc na kolana. Nie lubię „Scarface’a”, to łysy gejaszek. To ci…ka, znokautuję go. Jestem tu po ciebie i jestem na ciebie gotowy – odgraża się na wideo „HeavyHeart”. – Trenowałem pod ciebie, więc zamknij ryj, sk…wielu – dodał plując ostentacyjnie na ziemię.
Kameruńczyk oddał jednak cesarzowi co cesarskie:
– Będę szczery, „Scarface” to twardy zawodnik. Jest dobry i dobrze, bo takich rywali lubię, ale dla mnie będzie to łatwa walka. Łatwa, bo gość nie jest na moim poziomie.
W nagraniu nie zabrakło też mocnych słów w kierunku „Chaci”, „Romusia”, czy „Górala”. Fifen Arami Gbeyi ewidentnie nie szuka sobie kolegów i nie bardzo zależy mu na szacunku od polskich bijoków.