Adrian Bartosiński otrzymał zaskakujące wyzwanie: „Chcesz Czeczena? Jestem”
przez Jakub Hryniewicz
Adrian Bartosiński po wygranej nad Muslimem Tulshaevem jasno zasugerował, że liczy na rewanż z Mamedem Khalidovem. Wyzwał go tymczasem inny, również pochodzący z Czeczenii, zawodnik.
Popularny „Bartos” to kolejny z Polaków, w którym kibice MMA pokładają wielkie nadzieje. W ubiegłym roku poniósł pierwszą przegraną w zawodowej karierze – balachą poddał go Mamed Khalidov. Adrian wyciągnął lekcję i podziękował mu nawet po wygranej nad Andrzejem Grzebykiem.
Minionego wieczoru Bartosiński przystąpił do kolejnej obrony tytułu wagi półśredniej. Naprzeciw stanął niepokonany w okrągłej klatce Muslim Tulshaev. Pochodzący z Czeczenii wojownik szybko został sprowadzony, ale namącił w starciu z mistrzem. Straszył go balachą i innymi próbami poddań. Ostatecznie jednak przegrał przez TKO w 3. rundzie.
Sprawdź kurs w Superbet
Zaskakujące wyzwanie rzucone Adrianowi Bartosińskiemu
Po wygranej w klatce miały miejsca wzruszające chwile, gdy „Bartos” dziękował żonie oraz trenerowi Dawidowi Pepłowskiemu. Wśród sportowych aspektów podkreślił, że teraz ma „1-1” z Czeczenami i bardzo liczy, że w kolejnej walce wyjdzie na prowadzenie w tej niepisanej rywalizacji.
Adrian Bartosiński miał tu na myśli Mameda Khalidova. Tymczasem jednak wyzwać go postanowił niedawny debiutant – Adam Masaev. Niczym Khamzat Chimaev, niepokonany zawodnik ledwo wystartował w KSW, a już zaczął domagać się title shota.
– Adrian Bartosiński, właśnie obroniłeś pas i głośno oświadczyłeś, że chcesz jeszcze jednego Czeczena.
Powiedziałeś, że masz bilans przeciwko Czeczenom 1–1. No więc, ja jestem tym Czeczenem. Jeśli chcesz zrobić 2–1, spróbuj zrobić to na mnie – napisał na Instagramie Masaev. – Mój rekord to 11–0. Oficjalnie przechodzę do kategorii 77 kg. Po twoich słowach ta walka jest dokładnie tym, czego potrzebuje KSW i kibice.
– Powiedziałeś „Czeczeni” – ja jestem tutaj. Nie musisz nikogo szukać. Pukam do twoich drzwi jak głodny lew. I jestem gotów pożreć cię w klatce. Niech KSW zorganizuje tę walkę. Pokażę ci, jak wygląda prawdziwe 2–1. Jestem gotów w każdej chwili. Czekam na wasz telefon.
Walczący pod francuską flagą Czeczen w debiucie dla polskiej federacji poddał Macieja Kazieczkę i to już w pierwszej rundzie. Przed tym jednak mocno przestrzelił limit kategorii lekkiej. O ile nikt nie ma wątpliwości, że Adam Masaev papiery na wielką karierę ma, o tyle zaledwie jedno zwycięstwo w KSW – i to w takich okolicznościach – nie zagwarantuje mu starcia o tytuł… Nie wspominając, że porównując jego medialność do Mameda Khalidova, znajduje się na innej planecie.