Adrian Bartosiński wprost o dywizji półśredniej KSW: Ja i długo, długo nikt
przez Jakub Hryniewicz
Adrian Bartosiński nie traci animuszu po wygranej nad Muslimem Tulshaevem. „Bartos” w rozmowie z KSW jasno określił sytuację w dywizji półśredniej.
Pojedynek z Czeczenem w dużej mierze przebiegał pod dyktando mistrza KSW. Adrian Bartosiński z łatwością obalał Tulshaeva, choć ten dokazywał także w parterze. W drugiej rundzie zaskoczył czempiona, co ten sam przyznał w późniejszej rozmowie z portalem organizacji:
– Do drugiej rundy Muslim wypalał akcjami, które mnie zaskakiwały. Najbardziej w drugiej rundzie odczułem uderzenia na brzuch, a w trzeciej rundzie już czułem, że gdy obalam, to Muslim nie ma już energii, żeby wstawać i że mogę robić swoją grę.
Popularny „Bartos” to wojownik z krwi i kości. Cieszy się, że miał szansę przeżyć trudniejsze momenty:
– Cieszę się, że Muslim miał swoje momenty, w których ja znalazłem się w pozycjach, w których myślałem, że się nie znajdę, bo dzięki temu mogłem pokazać sobie, że wiem, jak z tego wychodzić.
Sprawdź kurs w Superbet
Adrian Bartosiński o dywizji półśredniej KSW
Bartosiński zaliczył kolejną skuteczną obronę na KSW 113, która to gala miała miejsce w Łodzi. Adrian wyczyścił dywizję i nie bardzo widać zawodnika, który mógłby mu zaskoczyć. Sam mistrz zdaje sobie z tego sprawę:
– Jestem bardzo wdzięczny i szczęśliwy, że mogłem bić się na gali u siebie w mieście. W ostatnim roku poprawiłem w swojej grze wszystko, co się dało i jestem zadowolony, że dwa razy obroniłem pas. Po tej walce wyciągnę wnioski i ustalę cele na nowy rok. W kategorii półśredniej jestem ja i długo, długo nikt.